Polany

2006-05-25

Wioska Polany w powiecie tomaszowskim, znana jest miłośnikom ruchu partyzanckiego na Zamojszczyźnie z tego, że urodził się tam major Stanisław Basaj ps. "Ryś", legendarny dowódca Batalionów Chłopskich na Hrubieszowszczyźnie. Był uczestnikiem licznych walk z nacjonalistami ukraińskimi i przez nich też został zamordowany po pamiętnej krwawej niedzieli 25 marca 1945 roku w Kryłowie. Ale Polany nie tylko Basajem słyną.

Polany rodzinna nasza wieśW końcu ub. roku w Zamościu ukazała się drukiem książka Czesławy Stecko Wajcht pt.: "Polany rodzinna nasza wieś". Autorka, jak nie trudno się domyślić, pochodzi z tej wsi i przez wiele lat tam mieszkała, a i teraz mimo, że żyje w Zamościu, nadal silnie jest związana ze swoją małą ojczyzną.

Niewielka ta książeczka, bo licząca bez mała 50 stron, jest zapisem dziejów wsi. W dwunastu rozdziałach Autorka prezentuje krótko historię wsi Polany, rzeźbę terenu wsi i jej okolic, tradycyjne obrzędy i zwyczaje, rolę kobiet w życiu wsi, itd. Szczególnie ciekawe są rozdziały dotyczące wojny i okupacji oraz najważniejszych wydarzeń w życiu wioski, jak choćby budowa kościoła, elektryfikacja wsi czy mechanizacja upraw rolnych. Przez karty książki przewijają się historie pokazujące upór i wytrwałość chłopów z Polan w dążeniu do upiększania swojej wsi, do ulepszania i udoskonalania pracy na polu. Widać w nich determinację w walce o to, ale też wielkie poświecenie z własnej strony, gdy np. by doprowadzić prąd elektryczny do wsi jej sołtys 28 razy jeździł do Zamościa.

Treść książki uzupełniają czarno-białe fotografie wioski i jej okolic, mieszkańców, czynności polowych i ważnych wydarzeń. Ponadto w oddzielnym aneksie Autorka zamieściła własnoręczny szkic wioski, spis jej mieszkańców, spis poległych w czasie II wojny światowej partyzantów z terenu gminy Krynice, skład osobowy placówki BCh w Polanach oraz spis uczestników walk pod Zaborecznem i Różą ze wsi Polany i okolicznych miejscowości.

Być może znajdą się tacy, którzy zarzucą Autorce, że posługuje się dość prostym językiem, że tekst jest trochę nieskładny a treść "wymieszana" (gdy np. w rozdziale o rzeźbie terenu opisuje wydarzenia z życia wójta Krynic pochodzącego z Polan). Dla mnie jednak ta właśnie prostota języka jest wyrazem autentyczności i przejawem tego mickiewiczowskiego "czucia i wiary". Umiłowanie rodzinnej wioski uderza tutaj z każdej strony opowieści o Polanach. Opisując prace polowe wykonywane po wojnie jeszcze głównie przy pomocy koni, kiedy rytm pracy rolnika sprzężony był ściśle z "pulsem przyrody", gdy przy żniwach słyszało się śpiew skowronka, a przy jesiennej siejbie krzyk odlatujących żurawi i gęsi, Autorka wręcz woła "Boże - jak ja to wszystko kochałam". Czy w innym miejscu pisząc o ludziach z Polan, którzy społecznie brukowali drogę do swej wioski: "Odpowiedzieli jednogłośnie na moje pozdrowienie - i wtedy zrozumiałam, że łączy nas wszystkich coś więcej niż pochodzenie społeczne, niż wspólna wieś rodzinna - my wszyscy ją kochamy". Zaś w ostatnim zdaniu książki pisze: "I dlatego śmiem twierdzić, że wieś nasza była, jest i zawsze będzie silna jak chłopska pięść i dobra jak chłopskie serce". Nie każdy może tak o swej wiosce napisać.

Książka o Polanach nieodparcie przywodzi mi na myśl opowieść, o Zasmykach na Wołyniu, rodzinnej wiosce ś.p. Leona Karłowicza. Co prawda "Zasmyki były naszym domem" to opasłe tomisko, kilkaset stron tekstu i fotografii, ale duch bije z obu książek ten sam, niczym z pieśni Jana Kochanowskiego "Wsi spokojna, wsi wesoła". Z tą tylko różnicą, że ich autorzy, w przeciwieństwie do mistrza z Czarnolasu, nie tylko siedzieli i "dumali pod lipą", ale również na własnej skórze odczuli "uroki" pracy na roli i wiejskiego życia.

Jest rzeczą oczywistą, iż historia Polan jest dla mieszkańców tej wsi lekturą obowiązkową. Sądzę jednak, że książeczka ta może być pożyteczną dla każdego Czytelnika, ponieważ może stanowić inspirację do napisania podobnej o własnej wiosce, osiedlu czy dzielnicy. Bowiem jak pisał kiedyś Zbigniew Fronczek "Nie ma miejsc brzydkich, nijakich, każde ma swoją historię, każde jest niezwykłe".

Krzysztof Wojciechowski
Czesława Stecko Wajcht, Polany rodzinna nasza wieś, ATTYLA, Zamość 2005, s. 48