Polacy lubią bazary

2011-03-03

Budowa 80 nowych bazarów i modernizacja 200 istniejących to główne założenia programu "Mój Rynek", który ma być realizowany w ciągu najbliższych kilku lat przez ministerstwo rolnictwa. Taka sieć targowisk ma pomóc rolnikom w sprzedaży swoich produktów. Klientów na pewno nie zabraknie, bo Polacy lubią robić zakupy w takich miejscach, bardziej niż mieszkańcy innych unijnych krajów.

O szczegółach programu mówił podczas konferencji w Stawiszynie koło Kalisza wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke. Otóż sieć targowisk ma powstać w gminach liczących nie więcej niż 50 tys. mieszkańców. Partnerem dla rządu przy realizacji tego programu mają być lokalne samorządy gminne lub związki międzygminne. Wiceminister Plocke poinformował, że pieniądze na realizację "Mojego Rynku" mają pochodzić z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich i na ten cel będzie wydana równowartość 70 mln euro, czyli około 280 mln złotych. - Mamy zgodę Komisji Europejskiej na uruchomienie tego programu i dla każdego samorządu przeznaczonych zostanie na ten cel około miliona złotych - powiedział Kazimierz Plocke. Dodał, że realizacja projektu tworzenia sieci targowisk potrwa pięć lat, a ministerstwo rolnictwa obiecuje także przygotowanie nowych przepisów prawnych, które ułatwią prowadzenie samorządom takiej działalności. - Program dotyczący targowisk został opracowany i rozesłany do konsultacji społecznych w celu uzgodnień. Będziemy chcieli go uruchomić w ciągu najbliższych miesięcy - dodał wiceminister rolnictwa.
Eksperci popierają ministerialny projekt, wskazując na to, że targowiska to dobre miejsce dla rolników do prowadzenia handlu, gdyż codziennie na bazarach miliony Polaków robią zakupy. Okazuje się bowiem, że nasz kraj na tle innych państw UE to "targowiskowe zagłębie". W Polsce jest nie tylko najwięcej bazarów, ale i klientów. Pod koniec ubiegłego roku Ipsos opublikował badania na temat handlu targowiskowego i wynika z nich, że Polacy najchętniej wśród Europejczyków robią zakupy na bazarach i dotyczy to zwłaszcza żywności. Prawie połowa z nas tylko na targowiskach nabywa owoce i warzywa (w UE jest to średnio 33 proc.), ponadto prawie co trzeci Polak kupuje na bazarze mięso, a więc już choćby to pokazuje, że bazary mają ogromny potencjał handlowy. - Wiele targowisk wymaga jednak inwestycji, budowy nowych hal targowych, stoisk, aby warunki prowadzenia w nich działalności gospodarczej i robienia zakupów były odpowiednie. Dlatego wsparcie państwa jest jak najbardziej potrzebne, gdyż wiele gmin nigdy nie będzie stać na wyłożenie 1 mln zł na ten cel, bo muszą utrzymywać szkoły, budować drogi, wodociągi, kanalizację, a bazar nie jest priorytetem inwestycyjnym - tłumaczy ekonomista Jarosław Pięta.
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w gminach zarejestrowanych jest prawie 2,3 tys. (2009 rok) stałych targowisk, z których zdecydowana większość to miejsce sprzedaży drobnodetalicznej. Najwięcej targowisk mamy w województwach: mazowieckim, śląskim i wielkopolskim (około 1/3 wszystkich bazarów). I choć z roku na rok ich liczba spada, to jednak udział targowiska w strukturze handlu jest wciąż bardzo wysoki. I taki będzie przez wiele lat. Na większości z tych obiektów obecni są także rolnicy, którzy sprzedają tu głównie warzywa i owoce, rzadziej mięso i inne wyroby. Trzeba też zauważyć, że w miasteczkach i na wsiach mamy co roku uruchamianych ponad 7 tys. targowisk sezonowych.
Jak wyliczają eksperci, na targowiskach sprzedaje się około 6 proc. żywności, jaką codziennie kupują Polacy. I ten współczynnik może nawet wzrosnąć, jeśli poprawią się warunki handlu na bazarach, czyli małe budki zastąpią zadaszone, klimatyzowane hale, bo właśnie nie najlepsza infrastruktura powoduje, że część potencjalnych klientów omija targowiska. Można nawet postawić tezę, że targowiska przetrwały wbrew ogólnym tendencjom w handlu, gdzie zachodnie super- i hipermarkety oraz dyskonty wypierają tradycyjne małe i średnie sklepy, oferując nie tylko sprzedaż towarów w innych warunkach, ale przede wszystkim po niższych cenach. Co więc decyduje o tym, że bazary są cały czas popularne, choć ceny produktów są tu często wyższe niż w marketach? Zapewne fakt, że można się potargować ze sprzedawcą. Konsumenci są też przekonani, że na targowisku kupią zawsze świeży towar, lepszej jakości niż w sklepie, i co ważne - dla wielu kupujących znaczenie ma bliskość bazaru względem miejsca zamieszkania. Ponadto takie miejsca stwarzają inne warunki do handlu z powodu bezpośredniego kontaktu sprzedającego i konsumenta. Wielu Polaków, nie tylko osób ze starszego pokolenia, nie lubi nowoczesnych sklepów z rzędami kas, wielkimi półkami, anonimową obsługą. Mają nawet swoich stałych sprzedających, robiąc zakupy w ulubionych punktach. Dla takich konsumentów najbardziej wartościowym dostawcą jest rolnik oferujący produkty pochodzące z własnego gospodarstwa, co jest synonimem najlepszej, naturalnej jakości. Jak wynika z wielu badań, Polacy robiący zakupy na bazarach są przekonani, że towar jest tu świeży, nieskażony chemią, konserwantami. Z tego też powodu są to miejsca coraz chętniej odwiedzane przez osoby zamożne, które do tej pory zadowalały się ofertą supermarketów. Teraz chcą jednak kupować żywność zdrowszą, nawet jeśli trzeba za nią więcej zapłacić. To samo dotyczy np. ludzi będących na diecie, alergików, rodziców małych dzieci, szukających produktów spożywczych najwyższej jakości. I choć często jest to już obraz zbyt optymistyczny (na targach wszak można kupić wiele takich samych towarów jak w marketach), to jednak stanowi ogromy atut targowisk. I ogromne pole do popisu dla rolników zajmujących się uprawą ziemi i hodowlą zwierząt w tradycyjny, ekologiczny sposób. To z myślą o nich zaczynają powstawać w dużych miastach biobazary.

Krzysztof Losz
Źródło: naszdziennik.pl