Poznaj GMO

2013-01-10

Trwa gorący okres, gdy opadły już nieco emocje po uchwaleniu przez Sejm i Senat i podpisaniu przez Prezydenta nowej ustawy o nasiennictwie, dopuszczającej rejestrację odmian genetycznie modyfikowanych roślin i obrót materiałem siewnym, a Rada Ministrów przyjęła rozporządzenia Rady Ministrów o zakazie uprawy kukurydzy MON 810 i ziemniaka Amflora.

Publikacja wydana przez IFOAM Grupę EU "Ekonomiczne skutki wprowadzenia znakowania progów przypadkowej obecności organizmów modyfikowanych genetycznie w nasionach konwencjonalnych i
ekologicznych"
autorstwa Christopha Then (Testbiotech, Niemcy) i Matthiasa Stolze (Instytut Badawczy Rolnictwa Ekologicznego - FIBL, Szwajcaria) pokazuje korzyści płynące z zachowania czystości nasion, strategie zarządzania ryzykiem, by utrzymać rynek nasion wolny od GMO oraz koszty ponoszone przez producentów ekologicznych, by zapewnić konsumentom czystość produktu. Od wydania oryginału w 2009 r. publikacja nie straciła nic na aktualności, a uzupełnienie streszczenia o bieżące informacje z października 2012 roku w Unii Europejskiej i w Polsce wskazuje, że w tej dziedzinie zmiany prawa następują bardzo wolno. Właściwie to dobrze, gdyż mimo lobbingu firm biotechnologicznych, by określić minimalny poziom zanieczyszczenia materiału siewnego przez GMO, które nie są dopuszczone w UE, Komisja nie ustaliła dotychczas takich progów. Oznacza to, że poziom zanieczyszczenia materiału siewnego przez GMO wynosi zero, a nasiona zanieczyszczone GMO muszą być wycofane z rynku. Komisja Europejska doskonale zdaje sobie
sprawę z tego, że wprowadzenie takich progów prowadziłoby do nieodwracalnego i lawinowo postępującego zanieczyszczenia materiału siewnego niedopuszczonym materiałem genetycznie modyfikowanym, gdyż jeden przypadek zanieczyszczenia nasion może nieodwracalnie zanieczyścić cały łańcuch produkcji i rozmnażania roślin. Świadczy o tym chociażby przypadek odpornego na herbicydy lnu Triffid, który uwolniono do środowiska w Kanadzie w 1996 r., mimo kosztownego procesu wycofywania w 2001 r., nabywcy rozprzestrzenili go w 24 krajach świata, w tym znaleziono go również w Polsce, a jeszcze w 2009 r. - w Niemczech, Francji, Szwecji i Wlk. Brytanii.

Lektura tej publikacji jest pasjonująca i pouczająca, toteż warto prześledzić przypadki nieprzemyślanego, a groźnego w skutkach wprowadzania nowych produktów GMO jak np. pomidor FlavrSavr, a także ich kosztownego wycofywania z obrotu. Warto wiedzieć o obowiązkach ciążących na producentach ekologicznych, by zapewnić konsumentów, że ich produkty sojowe i kukurydziane są wolne od GMO, gdyż niestety próżno szukać winnego, który poniósłby koszty w myśl zasady "zanieczyszczający płaci".