Baranek

Zebrał: Michał Chomiuk

Poszedł Stacho na pole żyto kosić, kosę naostrzył jak należy, przeciągnął stare gnaty i już bierze się za robotę. Wtem, nagle z łanów zbożowych calutki czarny baranek wyskoczył i dookoła biegać począł.

Pobekiwał tenże baranek pociesznie i tańce czynił. Przysiadł. Króciutkim ogonkiem merdał. Stacho ucieszył się, że tak mu się poszczęściło, bo oto nowiuśki przybytek sam mu w ręce się wpakował i prosi się o to by go do chałupy zanieść.

Ostawił więc Stacho kosę na bok i baranka ucapił. Wziął czarny kłębuszek pod pachę i do domu niesie wesoło se podśpiewując. Gdy wszedł do domu, to swej ukochanej, choć gderliwej i pyskatej żoneczce Magdzie o wszystkim opowiedział i pokazał dobytek.

Magda się ucieszyła, a najwięcej to Maryśka i Piotruś - dzieciaki Stachowe. Dalej głaskać, baranka za uszami drapać, wełnę rączkami merdać i czesać. A baranek skoczył na środek izby i w kółeczko biegać zaczął. Na ostatku stanął na środku i w śmiech uderzył. Strasznym, szaleńczym, upiornym chichotem, jaki chyba tylko na Łysej Górze usłyszeć można. Magda, Stacho i dzieciaki rozwarli szeroko gęby i patrzą co działo się będzie.

A baranek w roztwarte drzwiczki pieca skoczył, aż buchnęło i ze strasznym łoskotem przez komin wyleciał. Bo to nie był żaden baranek, tylko diabeł zbożowy pod baranka postacią ukryty.

Opowieści zebrane w terenie, w okolicach Michowa, powiat lubartowski, przekaz ustny. Wydane w książce "Dziwy spod strzechy i wierzbowej dziupli".