Ekowioski i rozwój lokalnych mikroekonomii

Jonathan Dawson (tłum. Dorota Walas)

W przeciwieństwie do większości lokalnych ekonomii na świecie, ekowioski zajmują znaczące i widoczne miejsce. Wiejskie piekarnie, teatry, sklepy i kawiarnie przyciągają klientów jak magnes.

Miejscowe organiczne sery, wina, owoce i warzywa są nie tylko wysokiej jakości, ale także są tzw. produktami o ,,małym milażu” (tj. produkty te są hodowane lokalnie i sprzedawane okolicznym klientom). Zakłady rzemieślnicze produkują przepiękną ceramikę, materiały, rzeźby i świece. Szkoły i punkty szkoleniowe dla dzieci i dorosłych rozkwitają. Wydawnictwa, prasy drukarskie, producenci paneli słonecznych, projektanci systemów ściekowych, firmy konsultackie... wszędzie spotykamy dowody na ożywienie i różnorodność wiejskiej gospodarki.

gliniane_naczyniaJak dotąd – wspaniale. Jednak ta ,,opowieść o sukcesie” jest bardziej skomplikowana i być może mniej imponująca niż się z początku wydaje. Dzieje się tak dlatego, iż większość ekowiosek jest nierozerwalnie związana z szerszą i destrukcyjną globalną gospodarką, która je otacza.

Kursy szkoleniowe i edukacja pozaszkolna są największym źródłem dochodów dla wielu mieszkańców ekowiosek, jednakże uczestnicy tychże kursów podróżując często samolotami przyczyniają się do znacznej emisji dwutlenku węgla.

Ekowioski, jak i wiele innych kapitalistycznych przedsiębiorstw, bazują na kulturze konsumenckiej daleko przekraczającej podstawowe potrzeby. Ponadto, mimo że wiele ekowiosek produkuje mniej niż przeciętny poziom zanieczyszczeń, większość w dalszym ciągu korzysta z masowo produkowanych materiałów budowlanych, odzieży, komputerów, podróży lotniczych itd.

Również to głównie zamożne osoby korzystają z kursów i nabywają ręcznie wykonane karty, ceramikę i świece produkowane przez ekowioski. Nawet nasze lokalne waluty, Credito w Damanhurze we Włoszech, Eko w szkockim Findhorn, są powiązane z narodowymi walutami i w rezultacie toną lub płyną z prądem.

Nie wyzwala to jednak ekowiosek z szablonu i nie toruje drogi do udoskonalonej gospodarki. Nie jest to wcale zaskoczeniem, gdyż właśnie ekowioskom i aktywnym społecznościom będzie najtrudniej przebić się w sferze ekonomii. Ich mała skala, będąca plusem w innych dziedzinach, jest tu poważnym ograniczeniem. W świecie rynku przychylającego się ku potężnym i posiadającym władzę, przychodzą na myśl pamiętne słowa Heleny Norberg-Hodge: ,,Małe jest piękne, duże jest dofinansowywane”.

Masowo produkowane dobra kosztują mniej niż te wykonane przez artystów-rzemieślników z użyciem materiałów pochodzących z miejscowych źródeł. I skoro naszym celem jest jak najmniejsze zanieczyszczenie i stabilna państwowa gospodarka, jak ekowioski zdołają się przebić?

kłos zbożaEkowioski bliskie ideału odwróciły się od światowej gospodarki. Mieszkańcy Tinker’s Bubble w angielskim hrabstwie Somerset ograniczają zużycie paliw kopalnych – używają tylko nafty do lamp oraz benzyny do dwóch samochodów wspólnego użytku (dla społeczności około 15 osób) oraz starają się być samowystarczalni w kwestiach żywności i budowania mieszkań używając materiałów pochodzących od lokalnych producentów. Także Club 99 w niemieckiej ekowiosce, Sieben Linden, jest pionierem w minimalizowaniu emisji zanieczyszczeń i korzystaniu z zasobów gospodarki światowej.

Obydwie wspomniane społeczności zmniejszają swą zależność od motoryzacji poprzez użycie koni do bardziej wymagających prac polowych. Są to ważne eksperymenty. Jakkolwiek nie są one sposobem na rozwój stabilnej gospodarki państwowej; chyba, że doprowadzi to do upadku społeczeństwa jakie znamy i nawrócenia się na styl życia wolny od użycia paliw kopalnych. Na dobre czy na złe, jesteśmy świadomi, że Tinker’s Bubble i Club 99 nie są wzorcami dla wielu.

Czyż nie ma więc pomostu między integracją ze światową gospodarką a zupełnym – lub prawie – odcięciem się od niej? Odnalezienie takiego pomostu to jak poszukiwanie Świętego Graala gospodarki.

Dużym plusem jest nowatorskość i skala pomysłu, tworzące wartościowy precedens, na którym możemy bazować. Szczególnie interesująca jest historia grupy tkaczek w Rochdale w hrabstwie Lancashire w latach 40-tych ubiegłego stulecia. Ówczesny rynek był (jakkolwiek na mniejszą skalę) nie mniej wypaczony i krzywdzący niż dzisiejszy: tkaczki pracowały do późnych godzin za niewielką zapłatę i były zmuszane do zakupów produktów w sklepie firmowym po wysokich cenach. Z czasem pomogły one stworzyć ruch współpracy oparty na zasadzie ,,wzajemności’’, tj. wzajemnej pomocy i wsparcia pomiędzy grupami dążącymi do niezależności od kapitalistycznych szefów.

Spółki pracownicze, którym się powiodło przeznaczyły swe zyski na inicjację i wsparcie innych przedsięwzięć, których organizatorami są też sami pracownicy. 150 lat później tenże ruch współpracy posiada już miliony członków z całego świata, którzy mogą korzystać ze wzajemnego wsparcia czy to w ramach produkcji, klienteli, pożyczek, marketingu, zdrowia, ubezpieczeń i innych niezbędnych usług.

Szczególnie ważne dla nas są dwie cechy ruchu współpracy. Po pierwsze, podczas gdy gospodarka jest głównie zdominowana przez kapitalistów, każdy inwestor otrzymał tylko jeden głos (niezależnie od ilości kapitału inwestowanego) co umocniło prawa demokratyczne. Po drugie, i najważniejsze, ruch współpracy umożliwił właścicielom firm podejmowanie decyzji na podstawie badań i raportów a nie potrzeby szybkiego zysku.

Dla początkujących współdziałaczy te sprawy miały charakter społeczny: poprawa warunków pracy, dostęp do lepszej żywności i umocnienie lokalnej społeczności. Dziś, oprócz powyższych punktów, położylibyśmy nacisk również na ochronę i odnowę środowiska.

młode kozyA zatem, jak wyglądałaby gospodarka ekowiosek bazująca na powyższym doświadczeniu? Do pewnego stopnia, stoi twardo na ziemi dzięki wielu wspólnym przedsięwzięciom. Moja własna społeczność, Findhorn, stworzyła Industrial Provident Society (legalne ugrupowanie powstałe w Anglii dzięki ustawie z 1852), w celu umożliwienia członkom inwestycji we własne przedsięwzięcia. Jakkolwiek, w świecie globalizacji to nie wystarcza.

Należy pamiętać, że poszczególne ekowioski są zbyt małe, aby uwolnić się od silnej grawitacji światowej gospodarki. Granice wzajemności muszą rozciągnąć się więc daleko poza granice samej ekowioski. Będzie to możliwe, gdy ekowioski zaczną się świadomie identyfikować gospodarczo z większą grupą społecznych inicjatyw.

Zobaczmy jak by to wyglądało na paru przykładach ilustrujących tenże rodzaj spółek i ruchów współpracy. Dwie niemieckie ekowioski, ZEGG i Sieben Linden, mają pieczę nad rozwojem sieci producentów żywności organicznej i dostawców w ich okolicach. Zamiast próby stworzenia samowystarczającego (pod względem pożywienia) społeczeństwa zdecydowano się na użycie nadwyżek, powstałych częściowo na potrzeby wielu uczestników miejscowych kursów, by zwiększyć wydajność lokalnych sadowników.

ZEGG działa także w wielu innych przedsięwzięciach, aby umocnić własny bioregion, włącznie z lokalnym systemem handlu wymiennego, akcjami promującymi produkty Sprawiedliwego Handlu (Fair-Trade), gospodarstwem rolnym Community Supported Agriculture, darmową szkołą, kafejką-punktem informacyjnym działającym jako centrum na rzecz tolerancji przeciwników prawicowego ekstremizmu i przemocy, projekty z uchodźcami, ,,leśne przedszkole” oraz innymi kulturalnymi wydarzeniami.

ziarno zboża Centrum Alternatywnych Technologii (CAT), walijska ekowioska, jest kluczowym elementem w wielowymiarowym miejscowym przedsięwzięciu Ecodyfi, którego misją jest ,,piecza nad odnową społeczności w dolinie Dyfi” poprzez miejscowe atuty: ,,jedzenie, wczasy i inne produkty wsi na pewno skorzystają ze skojarzeń z czystym, zielonym obrazem doliny – jako, że dolina Dyfi jest liderem w zrównoważonej eko-regeneracji społeczności.” Głównym celem Ecodyfi jest dążenie do uczynienia miejscowej gospodarki energetycznej bardziej przyjaznej dla środowiska.

Dzięki dofinansowaniu z UE (projekt z 1998-2001), Ecodyfi zainwestowało około 600 tysięcy dolarów w lokalną gospodarkę, zwiększyło świadomość problemów dotyczących energii, wprowadziło kilka systemów dostarczania energii korzystających z wody, wiatru, energii słonecznej oraz drewna.

Wśród nich znalazły się, pierwsza w Wielkiej Brytanii, turbina wietrzna, system hydroelektryczny (w gospodarstwach rolnych) oraz ogrzewanie wody dzięki panelom słonecznym w dziesięciu domach. Część dochodu z turbiny wietrznej (własność społeczna) jest przeznaczana na społeczny Fundusz Energetyczny działający z kolei na korzyść zachowania energii. Są już plany drugiej prywatnej turbiny powietrznej oraz rozwój paliwa biodiesel.

Ponadto, spółka Odnawialnej Energii Powys, w której Ecodyfi odgrywa główną rolę, wygrała w kategorii ,,100% społeczności wiejskiej” w konkursie Komisji Europejskiej. Ecodyfi jest także aktywnym uczestnikiem różnych programów, których celem są: promocja produkcji ogrodniczej na małą skalę i marketingu w Dolinie Dyfi wspólnie z organizacją Farming Connect; umocnienie związków społecznych poprzez wymianę nasion, roślin i opiekę nad ogrodami dzięki współpracy Doliny Dyfi i Seed Savers; zredukowanie odpadów i zwiększenie użycia kompostu; promowanie społecznej turystyki; zarządzanie terenami dzikimi; poprawienie dostępu do Internetu dla miejscowej społeczności; włączenie młodych ludzi w planowanie, projektowanie, zbiórkę funduszy na cele sportowe (zakup rolek, deskorolek i rowerów).

Jeszcze jednym przykładem wsi zaangażowanej w ekologiczną działalność jest EcoVillage w Ithaca (w stanie Nowy Jork, USA). Wspomniana ekowioska pracuje nad własnym programem lokalnej edukacji wraz z Uniwersytetem Cornell i Ithaca College. Partnerstwo z Ithaca College obejmuje rozwój programu nauczania o zrównoważonym rozwoju. Ithaca College jest jedną ze szkół wyższych pierwszej klasy w USA, będącą przykładem zrównoważonego rozwoju we wszystkich jej aspektach.

EcoVillage w Ithaca jest także istotnym członkiem w przedsięwzięciu Sustainable Tompkins County, którego celem jest najmniejszy w kraju poziom emisji zanieczyszczeń. Komitety związane z tym ambitnym projektem pracują nad planem wspólnego użytkowania samochodów, rozwoju zieleni miejskich, zarządzania odpadami i zrównoważonym rozwojem w szkołach.

Jest to droga warta podążania dla ekowiosek, które chciałyby osiągnąć większą niezależność od światowej gospodarki i przyczynić się do powstania stabilnej gospodarki państwowej.

łąka Wioski te są porównywane do kultur bakterii w jogurcie zaszczepiających okoliczne bioregiony fermentem ekorozwoju. Metafora ta wydaje się być niezwykle trafna. Jak widzimy w powyższych przykładach, pierwsze kroki zostały już podjęte; przyjęcie pojęcia ekowioski jako instytucji większej niż sama wieś; oraz stworzenie porozumienia z regionalnymi partnerami. Trzeci krok, jeszcze całkowicie nieopracowany, to rozwój powiązań w kwestii ekonomicznej wzajemności. Jest to ważny punkt rozwoju dla ekowiosek i innych społeczności.

Jednak od podjęcia poważniejszych kroków powstrzymuje nas brak środków i partnerów. Wciąż jest wiele osób i organizacji świadomych faktu, że inwestycja kapitału nadzorowana przez światową gospodarkę nie wydaje się użyteczna dla wielu.

Przeszkody, które piętrzyły się przed pracownikami z hrabstwa Lancashire półtora wieku temu są nie mniejsze niż te, które spotykamy dziś. Możemy się wiele nauczyć z powyższych przykładów.

Tylko poprzez stworzenie alternatywnej solidarnej ekonomii, gdzie możliwe byłoby podejmowanie decyzji na podstawie kryteriów innych niż krótkoterminowe zyski, możemy uwolnić się od przyciągania globalno-kapitalistycznej gospodarki.

Potrzeba dużo wysiłku i starań, aby aktywne ruchy społeczne zdominowały rynki. Jakkolwiek porozumienia społeczne i partnertswo nadają zdefiniowany kształt planom na przyszłość.

Jonathan Dawson jest prezesem Global Ecovillage Network (GEN) oraz sekretarzem GEN Europe. Przez ostatnie 20 lat pracował nad społeczno-ekonomicznym rozwojem w Afryce jako menadżer d/s projektów, badań i jako konsultant. Mieszka w Findhorn Foundation w Szkocji, gdzie wykłada na kursach na temat zrównoważonego rozwoju na poziomie akademickim.

Tekst oryginalny: "How Ecovillages Can Grow Sustainable Local Economies" (194 kB)