Gęś świętomarcińska

Dr Bożena Stelmachowska, Słowo Pomorskie z dn. 1929_11_10

Uczty świętomarcińskie o charakterze dawnej obrzędowości pogańskiej początkiem swym sięgają w zamierzchłe czasy chrześcijaństwa.

Już w roku 590 synod w Auxerras wydawał zakazy dotyczące libacji świętomarcińskich. O zabijaniu zwierząt na te biesiady wspomina Beda w wieku VIII. Wprowadzenie zwyczaju picia wina na cześć św. Marcina przypisuje się królowi norweskiemu Tryggvesonowi około roku 1000. Niemieccy krzyżowcy rzekomo tak obficie raczyli się winem z okazji uroczystości świętomarcińskiej, że stracili miasto Jaffę w roku 1179. Z tych to więc czasów datuje się zwyczaj. Szczególny ten obrzęd istnieje w całej zachodniej i północno-zachodniej Europie, a więc w Danii, Szwecji, Norwegii, w Anglii, Niemczech i Austrii a częściowo także we Francji. Za pośrednictwem kolonizacji niemieckiej przeniósł się do Polski, gdzie do dziś dnia bywa zachowywany, chociaż w formie szczątkowej. Ogólnie znane są przysłowia polskie jak np: „Dzień św. Marcina, dużo gęsi zarzyna" albo też: „Na św Marcina, gęś do komina"

gęsi biłgorajskieLegendy niemieckie i źródła angielskie tłumaczą na różne sposoby fantastycznie zwyczaj czczenia świętego gęsią i winem. W istocie swej nie ma on nic wspólnego z osobą św. Marcina: przeniesiony został z czasów pogańskich, kiedy to w późnej jesieni składano ofiary bożkom na uproszenie pomyślnej wegetacji. Miesiąc listopad, przeznaczony na te krwawe daniny nazywał się w Anglii „blotmonath", w Holandii "stagtmaand" - u Fryzów była nazwa „slachtsmoänne", a w Szwecji „blotmänaad". Podczas tej uroczystości, pierwotnie religijnej, ofiarowywano owce, woły, kury, gęsi itp. 

Z czasem jednak w miejsce faktycznego zabijania zwierząt wprowadzono symbole. Wypiekano z ciasta podobne do zwierząt figurki, a spożywanie ich miało znaczenie obrzędowe, zapewniało pomyślność osobistą i urodzaj pól. Rogaliki świętomarcińskie to właśnie nabytek z owych czasów; przypominają kształtem rogi wołu czy krowy.

Gdy więc ustanowiono na dzień 11 listopada święto ku czci św. Marcina, stał on się samorzutnie patronem pasterzy, a zarazem bydła i ptaków. W Bawarii i Austrii do dziś dnia czczą pasterze wigilię św. Marcina, kiedy to po raz ostatni wypędzają bydło na pastwisko.
Wieczór ten specjalnie poświęcany bywa obnoszeniu tzw. „różdżki św. Marcina", posiadającej jakoby własności lecznicze. Przede wszystkim jednak gęsi, które na wiosnę i w jesieni gromadnie przelatują w niektórych okolicach niemieckich, zowią się tam stadem św. Marcina, np. nad Renem.

gęsi na łąceGęś, zwłaszcza w starożytności, odgrywała wybitną rolę. W mitologii Greków i Rzymian cieszyła się niebywałym wzięciem, będąc symbolem wegetacji. Była poświęcona bogini śmierci Prozerpinie, a znana nam jest dobrze z podania o gęsiach kapitolińskich, jako ptak niezwykle czujny. Zestawia się ją dlatego z bóstwami podziemnemi, z bóstwami śmierci, aby broniła przed ich złym, śmierć niosącym wpływem. Na Cyprze ofiarowywano ją Wenerze, która jest przecież powołaną do życia Prozerpiną; poświęcano ją Priapowi, ponieważ on przeciwdziałał demonom wrogim wegetacji. Z tego tytułu należy się gęś Jowiszowi Kapitolińskiemu, triumfującemu nad śmiercią. Że zaś Zeus Trophonius, to przez sen zimowy przemieniony Jowisz Kapitoliński, zatem gęś to także ptak Junony Kapitolńskiej, oraz lzydy, która jest pierwiastkiem zabójczym i rodnym zarazem. W tym podwójnym znaczeniu śmiertelnym i wegetatywnym mogła gęś przenieść się do plemion germańskich razem z kultem lzydy.

Była ona u plemion germańskich, podobnie jak u Greków, ptakiem wróżebnym. Do dziś dnia w pewnych okolicach Niemiec wróży się o pogodzie z kości piersiowej gęsi. Brunatna kość oznacza śnieg, biała mróz. Z podobnymi wróżbami spotykamy się także w niektórych okolicach Polski np. w Łęczyckiem, Kaliskiem i na Śląsku, skąd pochodzi wierszyk:

Na świętego Marcina
Najlepsza gęsina.
Patrz na pierś i na kości
Jaka zima nam zagości.

Innym prognostykiem na całą zimę jest śnieg padający w tym dniu. Mówi się wówczas, że „święty Marcin na białym koniu jedzie", co pozostaje w związku z szerokim cyklem obrzędowym, odnoszącym się do konia.
Mówi się więc:

Gdy święty Marcin w śniegu przybieżał
Będzie po pas całą zimę leżał.

Dobitnie myśl swą wyraża lud śląski:

Święty Marcin bez gęsi was tego nauczy
Jeśli deszcz - niedostatek zimy wam dokuczy
Jeśli jaśnie pogodny, miej zimy nadzieje
Suchy mróz mokrych śniegów za kołnierz zawieje.

gęś biłgorajskaNa zachodzie bywały dawniej w użyciu ognie świętomarcińskie, zakazane już dzisiaj i zarzucone z względów bezpieczeństwa. Jako formę szczątkową uważać możemy istniejący jeszcze współcześnie zwyczaj obnoszenia rozświetlanych od wewnątrz korbali, które w okolicach Düsseldorfu i Bremy zatykają chłopcy na wysokich tykach i w dniu św. Marcina niemi straszą. Ognie świętomarcińskie, tak jak majowe, świętojańskie i zapustne wskazują, rzecz jasna, na pierwiastki oczyszczające wprowadzone przez obrzędowość ludową dla zapobieżenia złym mocom demonów niszczycielskich przy zmianie pory roku.

Dr Bożena Stelmachowska, Słowo Pomorskie dn. 1929_11_10