Halinki teoria Sztuki

Halina i Maciej Mackiewiczowie

Do Galerii nieraz przychodzą wycieczki szkolne i przedszkolne. Młodzi Goście oglądają stare przedmioty z dawnego gospodarstwa wiejskiego, zachęceni do zabawy, przedstawiają postacie gospodarza i gospodyni przy różnych czynnościach w domu, w polu i na podwórku, grają postacie swoich dawnych rówieśników, a to pomagających w pracach, a to bawiących się lub wybierających się do szkoły.

I często pytają: A co to właściwie jest Galeria, a co to jest Sztuka?
Galeria - mówi wtedy Halinka - to jest wszystko co tu widzicie... Te izby, w których zgromadziliśmy te stare sprzęty, okna przez które widzimy świat, przez każde okno nieco inny, cały krajobraz, który nas otacza, i ziemia, i łąka, i las, i woda, i niebo, a także zabudowania, i ludzie - wy i my, i sąsiedzi, i zwierzęta naziemne, podziemne, wodne i fruwające, cały ten świat to przecież Boża Galeria!

Pewnego dnia wjechał na nasze podwórko mały samochodzik. Wysiedli z niego rodzice z siedmioletnim synkiem, rozejrzeli się niepewnie i spytali co to za Galeria? Po zwiedzeniu wszystkiego wyglądali nadal na niepewnych, co to właściwie jest i powiedzieli, że to właściwie nic ciekawego, bo takie sprzęty jak warsztat tkacki, kołowrotki, międlice i cierlice, szpulownik, cepy, kopańkę, kosze, pedy i klompie to oni też mają u babci w chałupie na wsi dokąd właśnie jechali z miasta, gdzie mieszkają, kiedy skręcili do nas, jak zauważyli drogowskaz do Galerii.

strych A to bardzo dobrze, ucieszyła się Halinka, to wy też macie Galerię! Ale zobaczcie, te sprzęty to jeszcze nie wszystko. Możecie pooglądać fotografie z wydarzeń w naszej Galerii: tu siedzą przy stole zasłuchani, tu dyskutując piją zaczarowaną herbatkę Ty i Ja, tu dzieci siedzą przy stole i malują Kartki Przyjaźni, tu aktorzy i widzowie grają i śpiewają, i tańczą raz w izbie, raz na podwórku, raz na łące... a tu kobiety z sąsiedztwa zebrały się przy kominku, w którym pali się żywy ogień, i śpiewają piosenki swojej młodości.

Możecie poczytać co tu piszą goście w Złotej Księdze, gdy spotkanie ma się już ku końcowi tego dnia, bo często piszą, że niedługo odwiedzą nas znowu... A to my pasujemy do waszej Galerii! - zakrzyknęła pani, bo pięknie śpiewamy...

I zaczęło się rzeczywiście piękne śpiewanie, i przed odjazdem wpisali się do Księgi, że będą tu przyjeżdżali do tej Galerii Spotkań: proszę dzwonić, tu numer telefonu, bo pięknie śpiewamy! Kiedy indziej zajechał pan, zwabiony - jak to często bywa - drogowskazem: Galeria. Co tu można kupić? - zapytał.
A, to nie u nas - powiedziała Halinka, możemy poradzić, gdzie można kupić jakieś artystyczne przedmioty, ale tu niczego nie sprzedajemy. Bo nie wszystko jest na sprzedaż. To czym zajmujecie się w tej Galerii? - spytał pan.

To jest Galeria Spotkań, Galeria Obecności, Galeria Postaci, wreszcie Galeria Sztuk Różnych.
Tu, pan - jak znawca tematu - wykazał zainteresowanie, i zapytał: to co tu właściwie jest sztuką? No, Pan...i osoba, która Panu towarzyszy - padła odpowiedź. Może Pan coś zaproponować, co moglibyśmy razem zrobić. Może Pan, popijając zaczarowaną herbatkę Ty i Ja, która spełnia marzenia przy niej pomyślane, opowiedzieć nam o sobie, bo tu przychodzą same ciekawe osoby i każdy ma coś ciekawego do opowiedzenia, a potem przychodzą do nas sąsiedzi i pytają o gości: a skąd oni są i co oni sobie myślą? I wtedy my możemy opowiedzieć im różne historie przyniesione przez ludzi, takich jak Pan.

ważka A poza tym, dzieją się tu różne rzeczy. Dzieci z naszej wioski i też będące tu gościnnie, malują Kartki Przyjaźni, które potem jadą do dzieci w innych krajach, a nasze dzieci otrzymują od nich ich karteczki. Aktorzy z teatru kolędują po chałupach z gwiazdą, kozą, diabłem i aniołem oraz z Herodem. Wędrowny Cyrk z Berlina daje popis na łące. Wędrujący rzemieślnicy, którzy jako młodzi adepci rzemiosła przez dwa lata nie mogą się zbliżyć do swoich domów, utrzymując się z tego, co zarobią, pracują za nocleg i pożywienie i idą dalej, w tradycyjnych strojach, podpierając się rzeźbionymi kijami. Różni wędrowcy, z Niemiec, z Hiszpanii, z Anglii śpiewają tu piękne ballady z gitarą.

Śpiewał tu też niejeden ksiądz, niejeden organista, niejeden chór, niejedna kapela. Tu jest "od tańca do różańca". A i cisza ma tu swoje ważne miejsce. Niejeden się tu zrodził wiersz, a nawet poemat, niejedno opowiadanie. Wkoło pełno tu jest collage' y i mandali, zwanych alelujkami, to jest "chwilek radości", autorstwa Halinki.

Pojawiają się też wystawy fotograficzne naszych Gości. Oddzielny rozdział sztuk w Galerii to Dom Ziemi, zbudowany ze słomy, gliny, kamieni i drewna. Obrazuje on ideę " udomowienia świata " w przyjaznej łączności z przyrodą.

ziarno zbóżGliniany piec do pieczenia chleba to też dzieło rączek, dużych i małych. Tu psy i koty żyją w przyjaźni i to też jest sztuka. A sauna gorąca, z pływaniem w stawie przy księżycu, z pewnością dostarcza wielu artystycznych wrażeń.

Zadumał się nasz Gość nad tą różnorodnością sztuk. I wtedy opowiedzieliśmy mu o Piotrku - maturzyście, który przyjechał tu z wycieczką szkolną z Warszawy, i którego pani wychowawczyni kilka razy zrugała za niesforność i niesubordynację w czasie prelekcji o dawnym gospodarstwie wiejskim i o tym "jak to ze lnem było".

Otóż Piotrek, który już miał wylecieć za drzwi za tę niesforność, zwalił na podłogę nieduży stosik książek i jedna z nich otworzyła się na pewnej stronicy, w momencie kiedy Halinka prosiła grupę uczniów, aby może zgłosili jakieś swoje propozycje dla Galerii.

Wtedy Piotrek, patrząc, a to na warsztat tkacki, a to na kołowrotek, a to na snowadło, podniósł otworzoną książkę i zaproponował, aby zrobić kserokopię z wiersza Adama Mickiewicza p.t. "Snuć miłość" i rozdawać je gościom! Wszyscy zdumieliśmy się tym wspaniałym pomysłem, który tak pięknie spinał w całość prezentowane wartości tradycyjnego życia wiejskiego z różnorodnością sztuk w tej Galerii, i z naszymi intencjami, z którymi postanowiliśmy stworzyć tę Galerię i po prostu "żyć życzliwie".

Jeszcze raz zadumał się nasz Gość nad zadziwiającą prostotą tej Halinkowej teorii sztuki, która powstała ze zwykłych, codziennych zdarzeń.