Kochane nalewki

Yga Kostrzewa

Moja przygoda z nalewkami trwa 2 lata. Idąc śladem rozwiązań ekologicznych – segregacja odpadów, oszczędność energii, kupowanie ręcznie robionych wędlin i serów, poszłam dalej i postanowiłam zacząć sama wytwarzać alkohol na domowe potrzeby.

Nie spodziewałam się, iż może to przynieść tyle satysfakcji oraz – co najważniejsze – smaku. I to zarówno mojego jak i licznie przybywających gości (część z nich podejrzewam o to, iż nalewki są prawdziwym lecz ukrytym celem wizyty u mnie w domu).

Dziś do kupienia jest kilka książek z przepisami na różnorodne nalewki, przepisy też pojawiły się w przeróżnych czasopismach. Staram się je dla Was zbierać i zwracać uwagę na te szczególne – albo proste albo smaczne.

Dziś rozpoczynamy od bardzo prostego przepisu – to chyba najłatwiejszy przepis na przyrządzenie czegoś, co nie będzie alkoholem przemysłowym, ale napitkiem smacznym, szczególnie pomocnym w te jesienne i zimowe, chłodne dni.

Porterówka damska:

2 butelki porteru po 0,33 (wg mojego rekonesansu dostępny tylko Żywiec), 0,25 kg cukru, 2 cukry waniliowe (3,2 dag), 0,25 l spirytusu.
Piwo zagotować z cukrem (uwaga – kipi!), dodać cukier waniliowy, a po lekkim przestudzeniu płynu wlać spirytus. Można też dodać łyżkę miodu. Kiedy napój ostygnie, zlać go do butelek, szczelnie zamknąć i odstawić najlepiej na rok, choć już po kilku dniach jest pyszny do picia – ale im dłużej stoi, tym nabiera lepszego smaku.

Pozostaje mi tylko życzyć wszystkiego nalewkowego!