Los zapisany w szybie okiennej
Zebrał: Michał Chomiuk
Magda miała ciężki poród. Babka, która odbierała Piotrusia myślała, że kobieta wyzionie ducha. Znała jednak dobrze swój fach akuszerski i zrobiła wszystko, co w jej mocy, aby uratować i dziecko, i matkę.
Modlitwą i ziołami, zaklinaniem i ciężką pracą udało się jej to, co wydawało się niemożliwe. Płacz dziecka witający blask słoneczny oznajmiał sukces. Magda, choć wyczerpana i zlana potami dokładnie, prawie że zemdlona, oddychała jednak w miarę. Widać było, że będzie żyć. Płaczowi Piotrusia, za oknem wtórowało kogucie pianie. Był słoneczny dzień i wszystko zaczynało układać się pomyślnie.
Gdy przyszedł czas
chrzcin Piotrusiowych, do izby przyszły sąsiadki z bliższego i
dalszego sąsiedztwa, zaproszone na tę uroczystość. W izbie
siedziała też babcia oraz prababcia. Nadszedł czas, by odczytać
przyszły los dziecięcia i dowiedzieć się co też jest mu pisane i
przeznaczone. Najstarsza osoba rodziny, czyli prababcia podeszła do
okna i jęła z namaszczeniem i głębokim skupieniem wpatrywać się
w szybę. Istnieje bowiem taka wiara, że w czas chrzcin, najstarsza
kobieta z rodu, może w oknie zobaczyć los i ukryte tajemnice, jakie
czekają dziecko w przyszłości, a zwłaszcza, jeśli miały to być
jakieś nietypowe, dziwne lub znaczące.
Długo prababcia stała pod oknem, przyglądała się z zamyśleniem, jak gdyby zastanawiając się na d tym, co widziała. Kiwała głową, mruczała pod nosem i dalej stała.
Kiedy już nastała się tyle, że mogła dokładnie powiedzieć, co też tam ujrzała, powoli odsunęła się od okna i usiadła na stołeczku.
- Pioter będzie miół ładno zune - powiedziała - tako corno dziwcyca, ślicno, w biołej sukience się przedstawiena. Widziałam, jak una tańcyła, podskakiwana w welunie i z wiańcem na głowie. Tako ładno, tako urodno. Sksypecki tez widzienam, i to znacyć mo, że Piotruś będzie muzykant.
I tak to po kolei kobieta
wyliczała swe okienne wizje, które udało jej się odczytać.
Mówiła, że dzieciak wyrośnie na dobrego i silnego chłopa,
ale na jedną nogę będzie utykał. Przeżyje też w wieku około
dwudziestu lat poważne niebezpieczeństwo - ktoś o coś zazdrosny
będzie nastawał na jego życie i wtedy on musi bardzo uważać. Ta
przygoda może go doprowadzić do poważnego kalectwa. Na szczęście
widać też było znaki obronne, pomyślne, które mówiły,
że w najtrudniejszej chwili nadejdzie pomoc. Wyczytała także i to,
że Piotruś będzie bardzo zdolnym sadownikiem i pszczelarzem.
Będzie miał dużo pniaków z pszczołami, to znaczy uli. Poza
tym utykaniem za prawą nogę, będzie człowiekiem zdrowym, nie
chorowitym i zdatnym do wszystkiego.
Długo tak jeszcze prababcia rozprawiała o przyszłości Piotrusia, a kobiety razem z nią gadały o tym wszystkim i myślały, jak to będzie. Gadanie, wątpliwości, pytania i modlitwy ciągnęły się do późna, a letni, wieczorny wiatr owiewał chałupinę, zwiewając z okien i zabierając hen, tam skąd przyszły, resztki obrazów Piotrusiowej przyszłej doli.
Noc opanowała świat i ułożyła do snu wszelki oddech i każdą niespokojną myśli. Wszystko odpoczywało roztapiając się w bezkresie.
Opowieści zebrane w terenie, w okolicach Michowa, powiat lubartowski, przekaz ustny. Wydane w książce "Dziwy spod strzechy i wierzbowej dziupli"
