"Niech pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem"

Hanna Świątkowska

Zielarstwo, będąc wiedzą bardzo obszerną, zawiera w sobie także temat profilaktyki. Że łatwiej zapobiegać niż leczyć, zgodzi się zapewne niemal każdy! Niestety natomiast zagadnienie profilaktyki jako praktyki codzienności w znacznym stopniu straciło w dzisiejszym świecie (mam na myśli naszą, zachodnią kulturę) swoje podstawowe znaczenie...

Mawia się o profilaktyce poszczególnych schorzeń - np. układu krążenia, serca, profilaktyce raka - zapominając, że słowo to odnosić się powinno nade wszystko do organizmu jako całości! I że wszelkie działania profilaktyczne są tym skuteczniejsze, im wcześniej do nich nawykniemy. Najlepiej od dzieciństwa!

swojski smalecSposoby i metody zielarskie można stosować w ramach profilaktyki bardzo różnie. Jednak najprostszą w stosowaniu, a także najbardziej wszechstronną z zasad profilaktycznych jest po prostu zwracanie uwagi na to, co jemy! Tę prawdę pięknie wyraził uważany za ojca medycyny grecki lekarz Hipokrates, którego maksymę pozwoliłam sobie wykorzystać jako tytuł niniejszych rozważań.

Słów kilka jak sądzę warto poświęcić temu zagadnieniu...Pożywienie jest wszak czymś, bez czego nikt z nas obyć się nie może. Podobnie jak napoje, powietrze do oddychania i światło - jest jednym z warunków wzrostu, rozwoju i prawidłowego działania organizmów żywych - w tym człowieka. Jest także dostarczycielem tego, co nasze ciało przetwarza bez przerwy, by normalnie funkcjonować. I tu, niestety, w wielu przypadkach zaczynają się przysłowiowe "schody"... Szczególnie w otaczającej nas rzeczywistości.

zielony groszekCo bowiem dostarczamy naszemu ciału i wszystkim jego organom na co dzień? Cóż, najczęściej sami tego nie wiemy. Kupując produkty spożywcze w sklepach, szczególnie dużych, nigdy do końca nie znamy ich składu (pomimo obowiązkowych etykietek), sposobów przetwarzania, ani obróbki, jakiej zostały poddane. Najczęściej zresztą niespecjalnie się tym interesujemy... I nie ma znaczenia czy mówimy o produktach roślinnych czy zwierzęcych... Nawet surowe owoce czy warzywa nie gwarantują swego podstawowego składu - roślin w dzisiejszej rzeczywistości się nie uprawia, podobnie, jak nie hoduje się zwierząt. Dziś "produkuje się" żywność - a im bardziej przetworzona, tym mniej ma wspólnego ze swym naturalnym składem biochemicznym! Jeżeli dodamy do tego zanieczyszczenie środowiska, w tym gleby i wody, nie pozostające bez wpływu także na rośliny i zwierzęta hodowlane - obraz, jaki się wyłania staje się dosyć katastroficzny...

Jak sobie z tymi problemami radzić? Nie okazjonalnie czy od święta, np. podczas wyjazdów na "surwiwalowe" obozy lub "ekologiczne", sesje czy warsztaty, ale na co dzień? Czy wiedza zakorzeniona w szeroko pojętym zielarstwie może być nam pomocna? Otóż zdecydowanie - TAK.

ekologiczna marchewkaWprawdzie rośliny wyhodowane własną ręką lub dziko rosnące nie unikną, niestety, ogólnego problemu zanieczyszczenia, ale ich skład biochemiczny jest bez porównania naturalniejszy niż tego, co wyrasta w "zakładach produkcyjnych", jakimi są niemal przemysłowe plantacje warzyw lub owoców. Trudniejszym nieco wyzwaniem jest unikanie "wyprodukowanych" surowców i produktów zwierzęcych, w tym nade wszystko wędlin i nabiału, ale i z tym problemem przy dobrej woli i niewielkim doprawdy zaangażowaniu można sobie radzić...

Już tylko robienie zakupów spożywczych chociażby na bazarach lub placach targowych, gdzie żywność pochodzi zazwyczaj z niewielkich gospodarstw, hodowli lub przetwórni, w niemałym stopniu ma wpływ na jakość tego, co spożywa się na co dzień. Unikajmy też codziennego używania żywności wysoko przetworzonej, w tym gotowych różnorodnych soków lub sokopodobnych napojów, słodyczy, tłuszczy utwardzanych w rodzaju margaryny, masła roślinnego, czyli tego wszystkiego, co naszemu organizmowi więcej przyniesie szkody niż pożytku. Że już nie wspomnę o oczywistościach takich jak napoje gazowane, herbaty w torebkach, kawy instant, zupki w proszku, gotowe mieszanki przyprawowe, fast - foody - itd. Warto także pamiętać, że opisy w rodzaju "naturalne", "ekologiczne", "zdrowa żywność" itp. są często wyłącznie magnesem na klientów! Nigdy nie zapominajmy dokładnie zapoznać się ze składem oferowanej żywności, przepuszczając informacje z etykietek przez sito przynajmniej zdrowego rozsądku - najlepiej zaś trzymajmy się znanych i sprawdzonych marek i producentów. Niekoniecznie tych największych...

Wszystko, co do tej pory napisałam, nie porusza tematu zielarstwa i jego roli w pożywieniu. Zaś korzystanie z potencjału roślin dziko rosnących, ogromnego i niemal zupełnie pomijanego w jadłospisach większości z nas, może poprawić jakość codziennego jedzenia w sposób znaczący! Ilość roślin jadalnych w naszej rodzimej florze, różnorodnych wariantów jej przyrządzania, konserwacji i przetwarzania jest tak ogromna, że wystarczy zapoznać się z niewielkim ułamkiem tej wiedzy, by wyraźnie poprawić jakość tego, co jemy. Mało tego, mądre wykorzystanie roślin - także tych ogrodowych i sadowniczych - jest także sposobem na złagodzenie skutków zarówno niezdrowej żywności jak i zanieczyszczeń ogólnych, w tym stresu oksydacyjnego. A także - wspomaganiem zdrowia lub wręcz leczeniem.

cebulaWspomnę o jeszcze jednym zagadnieniu... Otóż może się wydawać, że szkoda czasu i wysiłku na szukanie, zbiór i zagospodarowywanie roślin dzikich - wszak (idąc za modą na naturalność) wiele firm spożywczych i farmaceutycznych oferuje gotowe "panacea" w postaci tzw. suplementów diety! Nie dajmy się zwieść takim złudzeniom - suplementacja, jakkolwiek często przydatna (a czasami konieczna!), ani nie zastąpi pożywienia jako takiego, ani nie jest w stanie zapewnić naszym organizmom, szczególnie dziecięcym, w pełni przyswajalnych składników niezbędnych dla rozwoju i zdrowia. Suplementacja powinna być - o ile w ogóle - uzupełnieniem zdrowej diety, nie zaś jej zastępstwem!!!

Wracając do elementów wiedzy zielarskiej jako pomocnej w naszych kuchniach - powstaje pytanie gdzie takiej wiedzy szukać? Skąd wziąć informacje o przydatności roślin dziko rosnących - a chociażby tych uprawianych? Jak zdobyć przepisy i pomysły na potrawy? Wszystko to wydaje się dalekie i niezmiernie skomplikowane... Tymczasem są to, wbrew pozorom, informacje coraz łatwiej dostępne. Także dzięki modzie, która czasami, jak widać, bywa przydatna... Pojawiają się książki i czasopisma o "dzikiej kuchni", rośnie oferta warsztatowa (o czym wspomniałam wcześniej). Istnieją także w każdym niemal środowisku elementy kuchni tradycyjnej, ludowej i nie tylko, która w dużym stopniu korzystała z owego zapomnianego dziś "dzikiego" potencjału! Po to zaś, żeby wzbogacić nieco jadłospis, zmniejszyć ilość produktów "marketowych", a także na przykład przyzwyczaić dzieci do diety mniej "cywilizowanej" (czytaj - sztucznej) doprawdy nie trzeba wiele! Oczywiście jeżeli ktoś chce, może przebudować nawyki żywieniowe całkowicie (warto!) - ale nawet niewielkie zmiany przyniosą efekty w postaci poprawy zdrowia, odporności, oczyszczania organizmu. Czyli odciążą nasze nadmiernie "sfrustrowane" komórki i pomogą nam żyć zdrowiej! Rzecz jasna, nie wystarczy tu wyłącznie dieta - ale to już temat na kolejne "opowiadanie"...

Aby nie pozostawić czytelników z litanią krytyki i garścią aluzji - kilka konkretów. Jedną z najbardziej znanych w użytkowaniu kulinarnym, a zarazem najbardziej dostępnych roślin dziko rosnących jest pokrzywa. Trudno wręcz znaleźć środowisko, w którym ten powszechny chwast nie znalazłby sobie miejsca! A co można zrobić z pokrzywy?

pokrzywa z biedronkamiHerbatka pokrzywowa

Łyżeczkę suszonych lub 4 - 5 świeżych liści zalać wrzątkiem, parzyć pod przykryciem 15 min. Pić czystą lub z dodatkiem miodu, miodku z mniszka, syropu z kwiatu bzu czarnego, dowolnego soku.

Sok z pokrzywy

Sporą garść świeżej pokrzywy przepuścić przez wyciskacz do soku (najlepiej!) lub maszynkę do mięsa - i wycisnąć przez gęste płótno. Pić nie więcej niż ¾ szklanki dziennie (dzieci - pół szklanki).

Pokrzywa a'la szpinak

Liście pokrzywy, mogą być połączone z innymi jadalnymi liśćmi (lebioda, podbiał, młody łopian, liście chrzanu, liście krwawnika, mniszka lekarskiego, szczawiu itp) sparzyć wrzątkiem, posiekać, doprawić do smaku. Gotowe.

Tak przygotowaną masę, zagęszczoną np. bułką tartą, kaszką manną lub jajkiem można wykorzystać jako farsz (czysty lub mieszany z innymi składnikami, np. kaszą jaglaną, kapustą a nawet mięsem) do naleśników, pierogów, pasztecików, jajek; można także piec z niej placuszki na oleju (tzw. ołatki) - jak placki ziemniaczane. Do zagęszczenia masy na placuszki można użyć mąki.

Zupa z pokrzywy

Na wrzącą, lekko osoloną wodę wrzucamy rozdrobnione liście pokrzywy (lub innych ziół), gotujemy kilkanaście minut. Doprawiamy wedle gustu - pieprzem czarnym, białym, ziołowym, ewentualnie bazylią, odrobiną listków krwawnika; a także śmietaną, smalcem ze skwarkami, lekką zasmażką. Można dodać (pod koniec gotowania) pokrojony w kostkę żółty ser. Podawać zaś - z ziemniakami, makaronem, kluseczkami kładzionymi, grzankami - jak kto lubi.

Twarożek lub masło pokrzywowe

Drobno posiekane liście pokrzywy mieszamy starannie z dobrej jakości masłem lub twarogiem, lekko solimy. Do smaku można dodać pieprz ziołowy lub biały; w taki sposób warto przyrządzać mieszanki z dowolnymi jadalnymi ziołami lub ich mieszankami.

Pokrzywa na słodko

Masę pokrzywową (sparzoną i rozdrobnioną) mieszamy z miodem, zagęszczamy lekko mielonym siemieniem lnianym (niedużo!), dodajemy rodzynki, ziarna słonecznika, dyni lub jakiekolwiek inne; gotową mieszanką można nadziać bułeczki (np. drożdżowe), ciasto francuskie itp. lub usmażyć jak wspomniane już ołatki.

Ten krótki przegląd omawia jak widać tylko jedną roślinę a i tak nie wyczerpuje możliwości pokrzywy jako surowca kulinarnego... Uzmysławia natomiast, mam nadzieję, jak bogate mogą mieć zastosowanie rośliny dziko rosnące! A jest ich doprawdy mnóstwo, są łatwo dostępne - i nic nie kosztują!

pokrzywa zwyczajna

Pozostaje problem jak wykorzystać ów potencjał w dużych miastach, gdzie rośliny są zbyt zanieczyszczone, by ich używać. Otóż najprostszym sposobem jest zrobienie wycieczki w miejsca czyste na przykład raz w miesiącu. Zebrany surowiec, po umyciu i oddzieleniu od twardych łodyżek da się po prostu zamrozić! Nie straci niczego ze swych wartości, zaś użytkować go można stopniowo.

Jak głosi bardzo stare przysłowie - dla chcącego nic trudnego. Stosowanie roślin dzikich, w tym często powszechnie występujących chwastów, w codziennej (lub przynajmniej - cotygodniowej) kuchni także wymaga przede wszystkim dobrej woli i chęci! Oraz świadomości, że warto....