Polskie tradycje bożonarodzeniowe

Anna Mróz

Boże Narodzenie to najbardziej magiczny czas w roku. Zaczyna się przygotowaniami, czyli adwentem, a trwa aż do Święta Objawienia Pańskiego - styczniowego święta Trzech Króli. Z całym okresem związane są bardzo liczne tradycje, pochodzące niekiedy z zamierzchłej przeszłości.

Nie wszystkie kultywuje się do dziś, ale wiele zwyczajów przetwało, zwłaszcza dzięki mieszkańcom wsi.
Pierwsza wzmianka o Bożym Narodzeniu pochodzi z 354 roku, z rzymskiego kalendarza. Święto obchodzono różnie, ale ostatecznie wybrano dzień zimowego przesilenia słońca - 25 grudnia.

Wielkie przygotowania

Okres przedświąteczny wiąże się z przygotowaniami duchowymi na przybycie Zbawiciela. Dawniej cały adwent był postny, dziś zwyczajowo bezmięsna jest tylko Wigilia. Pierwsza niedziela rozpoczyna rok liturgiczny. Przez cały czas trwania adwentu, czyli przez cztery tygodnie, w kościele obowiązuje kolor fioletowy, oznaczający pokutę. Codziennie o świcie wierni biorą udział w roratach - mszach ku czci Bogurodzicy. Symboliczne znaczenie ma zielony wieniec adwentowy, przynoszący nadzieję i zwyciężający śmierć, zaś adwentowa świeca - symbol Chrystusa, wskazuje drogę.

Na Podlasiu adwent jest czasem grania na ligawkach, czyli długich drewnianych trąbach pasterskich, wydających potężny, szerokorozchodzący się dźwięk i symbolizujących trąbę archanielską.

Przystrajanie domu

szyszki świerkoweNikt nie wyobraża sobie domu bez zielonego, pachnącego lasem drzewka. Jest symbolem życia i odradzania się, symbolem Chrystusa. Tradycja nakazuje ubrać choinkę dopiero w dzień wigilijny. Niegdyś każda ozdoba miała swoje symboliczne znaczenie. Zawieszana na czubku gwiazda oznaczała gwiazdę betlejemską, papierowe łańcuchy to okowy grzechu lub symbol węża - kusiciela, jabłka zaś przypominały rajską historię biblijną. Światełka, które zapalano dopiero podczas kolacji, uosabiały narodzonego Chrystusa - światło dla niewierzących. Na choince wieszano również symbole dobrobytu: pierniki i łakocie.

Ubieranie choinki jest w Polsce stosunkowo nową tradycją, zaczerpniętą z Niemiec w początkach XIX wieku. Wcześniej w wielu domach wieszano pod sufitem podłaźniczkę (inaczej sad), czyli wierzchołek wiecznie zielonego drzewka, ubrany w jabłka, ozdoby z opłatka, orzechy. W niektórych regionach wieszano również gałązki wierzby, by odgonić chłód - z dworu i z serc.

Dawniej obowiązkowo stawiano w rogu izby co najmniej jeden snop słomy, którym potem obwiązywano drzewa w sadzie, by uchronić je przed mrozem i zapewnić urodzaj. Kłosy i wiązki słomy wtykano często w każdy kąt chałupy, za makatki, święte obrazki, meble. Ze słomy robiono też choinkowe ozdoby. Wszystko to miało w nadchodzącym roku zapewnić dobrobyt.

Kiedy jasność walczy z ciemnością

Słowo „wigilia" pochodzi z języka łacińskiego i oznacza „czuwanie"; jest to oczekiwanie na Narodzenie Pańskie. Pamiętajmy, że tej nocy dzieją się cuda i że noc wigilijna ma w sobie dużo magii. Cały 24 grudnia jest wyjątkowy. Mówi się, że jaka Wigilia, taki cały rok. Dlatego należy wówczas przestrzegać pewnych zasad. Przed wieczerzą należy spłacić wszystkie długi, a następny rok będzie dostatni. W tym celu należy się też rano umyć w misce z zimną wodą, z zanurzonymi w niej złotymi lub srebrnymi monetami. Dobrze jest też mieć przy sobie pieniądze podczas kolacji.

Nigdy nie zabraknie pożywienia, jeśli opleciemy stół łańcuchem choinkowym. Pamiętajmy również, by nie pożyczać tego dnia sąsiadowi chleba ani mleka. Podobnie, nieszczęście może przynieść zarówno udział w hazardzie, wyścigach i innych grach na pieniądze, jak i szycie, przędzenie i tkanie.

Symbole wigilijnego stołu

Zwyczaj zasiadania do wigilijnej wieczerzy opisano po raz pierwszy w XVII wieku, ale na pewno jest on dużo starszy. Wigilijny stół przykrywa się białym obrusem, pod który kładzie się siano - symbol betlejemskiej szopki. Przy nakrywaniu stołu należy pamiętać o dodatkowym talerzu dla niezapowiedzianego gościa, wędrowca lub, jak niegdyś wierzono, dla zbłąkanej lub witającej w gościnie duszy bliskiego zmarłego. Na ten talerz każdy uczestnik kolacji powinien położyć ułamek swego opłatka.

Dawniej wierzono, że przy stole musi siedzieć parzysta liczba gości. W bogatszych domach, gdy zaszła taka potrzeba, sadzano do stołu nawet kogoś ze służby. Od stołu wigilijnego nie mogła wstać gospodyni, „inaczej tłukłyby się jej garnki przez cały rok" lub kury znosiłyby mało jaj. Niektórzy do dziś kładą pod stół siekierę, która łatwo odstraszy zło.

Wieczerza wigilijna

Wigilijne potrawy powinny być postne. Dawniej na stołach gościły tylko płody ziemi: z roli, z sadu, z wody, lasu i pasieki. Dzisiaj przygotowuje się dwanaście dań (symbol apostołów lub miesięcy w roku), ale kiedyś starano się, by była to liczba nieparzysta - jedenaście lub dziewięć u szlachcica, siedem u chłopa. Tradycyjne potrawy, w zależności od domowego zwyczaju, to barszcz z uszkami, zupa z suszonych grzybów, ryby „na różne sposoby" (zwłaszcza karp i śledzie, ale też szczupak i sandacz), kapusta z grochem, pierogi, kluski z makiem, podlaska kutia i kompot z suszu. Pomyślność przyniesie spróbowanie każdego dania.

Po zabłyśnieciu pierwszej gwiazdy Wigilię rozpoczyna gospodarz od przeczytania Ewangelii o Narodzeniu Pańskim i od dzielenia się białym opłatkiem, symbolem miłości i pojednania. Zapomina się wówczas o gniewie i urazach. Dawniej nigdy nie pomijano służby, a nawet zwierząt gospodarskich (w tę noc mówiących ludzkim głosem!), które dostawały opłatek kolorowy. Pierwsze opłatki wypiekali zakonnicy z zakonu benedyktynów we Francji. Dziś dzielenie się opłatkiem jest wyłącznie polskim zwyczajem.

wieczerza wigilijna dawniej

Kolędy i pastorałki

W wielu domach po kolacji śpiewa się kolędy. Najstarsza polska kolęda, „Zdrów bądź królu anielski", pochodzi z 1424 roku, ale najwięcej kolęd i pastorałek powstawało dopiero od XVII wieku. Teraz znanych jest około pół tysiąca tych bożonarodzeniowych pieśni.

Święty Mikołaj czy Stary Józef?

Nieodłącznym elementem, zwłaszcza w domach, gdzie mieszkają dzieci, jest przyjście Świętego Mikołaja, ubranego w szaty biskupie, z mitrą i pastorałem. Początkowo postać ta związana była z kultem biskupa włoskiego z IV wieku - wielkiego dobroczyńcy i jałmużnika. Ale zwyczaj dawania bliskim prezentów zapoczątkował Marcin Luter, który wiązał prezenty z darem samego Dzieciątka Jezus.

Prezenty może też przynosić konik szemel (na Mazurach i Warmii), Stary Józef (w Wielkopolsce, Gwiozda (na Kaszubach), Aniołek lub samo Dzieciątko Jezus (na Śląsku). Ten gość zawsze witany jest z otwartymi rękami!

Wróżby i karpie łuski

Dla starszych, zwłaszcza panien na wydaniu, wieczór wigilijny był niegdyś kolejną okazją do wróżenia. Na przykład po kolacji sprawdzano, z której strony dochodzi szczekanie psa i stamtąd wypatrywano nadejścia narzeczonego. Zwracano uwagę, kto w wigilijny poranek przyjdzie w odwiedziny i wróżono, czy krowa urodzi byczka czy jałówkę. Zaś z wyciągniętych spod obrusa wigilijnego kłosów przepowiadano dziewczynom szybkie zamążpójście. Był też zwyczaj rzucania łyżką pod sufit kutii, kaszy lub grochu, co miało zapewnić pomyślność. Nikt niech nie zapomina o karpich łuskach w porfelu, na szczęście i bogactwo!

O północy, w drodze na Pasterkę, w której przynajmniej jedna osoba z rodziny powinna wziąć udział, znaczenie miała też przejrzystość nieba, a mnogość gwiazd oznaczała dobre niesienie się kur i dobrą mleczność krów.

Pierwszy dzień świąt i dzień św. Szczepana

drewniany MikołajPrawdziwe świętowanie rozpoczyna się 25 grudnia. Stoły uginają się pod jedzeniem i piciem. Pierwszy dzień zwyczajowo spędzamy z rodziną, drugiego można iść w gościnę.

Nie wolno zapominać o powieszeniu jemioły, symbolu zgody i wybaczenia, a w niektórych rejonach także dobrobytu - gałązkę takiej jemioły trzeba przechowywać przez cały rok. Dawniej na okolicznych drzewach wieszano też jabłka, jako symbole miłości, zdrowia i odrodzenia.

Zaś w dniu św. Szczepana w niektórych regionach wierni obrzucali księdza grochem, na pamiątkę męczeńskiej śmierci świętego.

Świąteczne przedstawienia

Dawniej powszechne były świąteczne przedstawienia. Teraz nie są tak popularne, jednak niekiedy można być ich świadkiem. Przede wszystkim jasełka, czyli przedstawienia o tematyce związanej z narodzeniem Chrystusa. Pierwsze jasełka urządził święty Fanciszek z Asyżu. W jasełkach posługiwano się figurkami (najstarsze pochodzą z XIV wieku) lub kukiełkami. Często miały motywy komiczne i satyryczne. Ich tłem były szopki, na przykład najpiękniejsze szopki krakowskie.

Coraz rzadsze są też herody, czyli przedstawienia teatralne, w których występowały barwne postacie aniołków, harmonistów, koników i Herodów.

A od św. Szczepana do, niekiedy, święta Matki Boskiej Gromnicznej (2 lutego) po domach niemal każdej wsi chodzili kolędnicy, zawsze mężczyźni, przebrani za pastuszków, kozłów, diabłów, turoniów, Trzech Królów z gwiazdą. Grali na prostych instrumentach, śpiewali kolędy i czasem odtwarzali krótkie scenki rodzajowe. Dostawali za to bułki (szczodraki), kawałek ciasta, łakocie lub drobne pieniądze.

Ze Wschodu przybyli

Okres bożonarodzeniowy kończy się Świętem Objawienia Pańskiego, zwanym powszechnie świętem Trzech Króli. Zwyczaj obchodzenia tego święta znany jest od wieków. Poświęconą w świątyni kredą tradycyjnie wypisuje się na domowych drzwiach litery K(C)MB, mogące oznaczać imiona mędrców ze Wschodu (Kacpra, Melchiora, Baltazara), bądź łacińskie błogosławieństwo: „Christus Mansionem Benedicat" - „Niech Chrystus błogosławi temu domowi". Dawniej wierzono, że w ten sposób odstrasza się złe duchy i choroby.

U wyznawców prawosławnych

Na wschodzie Polski, zwłaszcza na Podlasiu, przenikają się zwyczaje wyznawców katolickich z prawosławnymi. Dawniej ci ostatni również stawiali w domach snopy słomy zwane przez nich did lub kolada. Pod ikonami stały aż do święta Jordanu, czyli do 19 stycznia. Ścinano z nich kłosy i robiono kropidła, by wodą święconą poświęcić chałupy i obejścia. Z kłosów wyciskano ziarna i mieszano z ziarnem z sąsieka.

Do wieczarzy wigilijnej zasiadano przy stole przykrytym hafowanym białym obrusem. Potraw było siedem, a najważniejszą z nich była kutia, spożywana na początku i na końcu kolacji. Stołów nie sprzątano na noc, by dusze mogły się pożywić. Sianem ze stołu gospodarz karmił zwierzęta.

Prawosławne nabożeństwo, wsianoczna, odbywa się o drugiej w nocy. A już od pierwszego dnia kolędnicy rozpoczynają kolędowanie.


Bogata jest tradycja polska, sprawmy, by nie zanikła.
Hej kolęda, kolęda!

 

Zaczerpnięto z:
  • B. Ogrodowska, Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne, Warszawa 2009, s. 10-71