Silno - historia

Krzysztof Kalinowski

Wieś Silno istniała już na pewno w XIV w. Kroniki podają, iż w całej swojej historii, była zdominowana przez pobliską Złotorię, mającą przebogatą przeszłość datującą się już od 1240 r.

Silno leży w historycznej Ziemi Dobrzyńskiej. Tereny te odgrywały znaczą rolę komunikacyjną - już w czasach wczesnego średniowiecza przebiegała tu jedna z odnóg szlaku bursztynowego. W XIII w. przez tereny Silna wiodła również tzw. „droga dobrzyńska”, która łączyła Toruń z Dobrzyniem n/Wisłą. Zaczynała się ona w Toruniu i przez Złotorię dochodziła do Silna, a następnie, wzdłuż Wisły do Bobrownik i Dobrzynia, docierając w końcu aż na Ruś Czerwoną .

Pierwszy wiarygodny zapis o Silnie, jako wsi, pochodzi z 5 maja 1391 r. Są to czasy tuż po śmierci Kazimierza Wielkiego.

J. Bieniak podaje, że Władysław Opolczyk przejął na Ziemi Dobrzyńskiej pod koniec XIV w. szereg wsi, w tym Silno. Jednak zaraz potem, z powodu hulaszczego trybu życia musiał je zastawić Zakonowi Krzyżackiemu, którego Wielkim Mistrzem był wtedy Konrad von Wallenrod. Obszar, na którym leży Silno, jako teren przygraniczny, miał znaczenie strategiczne, w związku z czym ciągle był w sferze zainteresowań króla polskiego (od 4 marca 1386 r. Władysława Jagiełły). Już w 1389 r. w czasie rokowań z Krzyżakami poruszano sprawę powrotu zastawionej Ziemi Dobrzyńskiej do Korony. Po rokowaniach Jagiełły z Wielkim Mistrzem Konradem von Jungingen w Gniewkowie (1405 r.) i wykupieniu Ziemi Dobrzyńskiej, wróciła ona wraz z Silnem, po 14 latach do Polski.

Cztery lata potem rozpoczęła się tzw. „Wielka Wojna” między Polską a Zakonem. Toruń w czasie „Wielkiej Wojny” (1409 - 1411 r.) stał lojalnie po stronie krzyżackiej. Ogłoszono tu króla Władysława Jagiełłę wrogiem Zakonu i stąd 16 sierpnia 1409 r. ruszyła krzyżacka rejza na Ziemię Dobrzyńską, w czasie której zdobyto Złotorię, Bobrowniki, Dobrzyń i zagarnięto szereg wsi w tym Silno.

Wyprawa zakończyła się 2 września 1409 r. zawładnięciem przez Zakon całej Ziemi Dobrzyńskiej. Faktyczny koniec „Wielkiej Wojny” nastąpił 15 lipca 1410 r. na polach Grunwaldu, a formalnie 1 lutego 1411 r., gdy podpisano traktat pokojowy w Toruniu. Na mocy traktatu zwanego „pierwszym pokojem toruńskim”, Silno wraz z całą Ziemią Dobrzyńską wróciło ponownie do Korony.

7 lipca 1572 r. zmarł król Zygmunt August, który dzięki swej działalności gospodarczej i kulturalnej doprowadził Rzeczpospolitą do szczytu potęgi. Do niepodważalnych osiągnięć króla, zaliczyć trzeba, między innymi uporządkowanie i skodyfikowanie spraw dotyczących gospodarki wodnej Polski. Rewolucyjne zmiany zachodzące w gospodarce wodnej, przyczyniły się do ważnych przekształceń ekonomiczno-osadniczych na Pomorzu i Kujawach.

brzeg WisłyPrzystępując do regulacji rzek, opierano się głównie na doświadczeniu i pracowitości „przybyszów zza morza” – Olendrów. Byli to niewątpliwie fachowcy zaprawieni w wydzieraniu lądu z toni wodnych, a system ich pracy – ciągłe przemieszczanie się w górę rzeki – wymagał wprowadzenia nowej formy gospodarki, która okazała się być bardziej efektywna od folwarczno - pańszczyźnianej.

Pierwszą osadą olenderską, założoną koło Gdańska, na terenie tzw. Żuław Wielkich był Nowy Dwór Gdański (1562 r.). Jak pracowici byli przybysze z Niderlandów, może świadczyć fakt, iż w 1594 r. byli już na Kujawach, za Solcem Kujawskim i zakładali wieś Przyłubie.

Nowo założona wieś olenderska cieszyła się znaczną wolnością i szeroko pojętym samorządem. Na jej czele stał sołtys, demokratycznie wybierany przez ogół mieszkańców. Prawo do czasowego osiedlania się na danym terenie nabywali osadnicy na podstawie kontraktów zawieranych z właścicielem (niekiedy nawet na 50 lat). Początkowo, żywiołowe osadnictwo olenderskie, przekształciło się z czasem w osadnictwo na prawie olenderskim i w znacznym stopniu przyczyniło się do rozwoju wsi leżących w niewielkim oddaleniu od Wisły i Drwęcy. W okolicach Silna występuje stosunkowo dużo kulturowo obcych nazw np. Budy, Rudy, Huty, Kuźnice, Pustkowia, Parcele czy Nowe Kolonie, często używanych przez holenderskich przybyszów.

Zachowany jest kontrakt z 1562 r., mówiący o miejscowości Neu Schlingen, ale budzi on wiele wątpliwości i nie wiadomo, czy dotyczy on obecnego Silna, gdyż dopiero w 1598 r. okolice Otłoczyna osusza Stanisław zwany Olendrem. Pewne natomiast jest, że w roku 1631 interesującą nas wieś wraz z Gumowem posiadał Tomasz Duplessis. Dzierżył ją oczywiście na podstawie kontraktu i podlegał bezpośrednio staroście bobrownickiemu.

Wisła jesienią Najdalej wysuniętym przyczółkiem Olendrów, w tym czasie, było uroczysko „SILINSCY” (1631 r.), „…za Włęczem…” (na prawym brzegu Wisły, na wysokości obecnego Ciechocinka). Można zatem, hipotetycznie przyjąć, iż Neu Schlingen należy szukać gdzieś na odcinku dolnej Wisły, a Silno i uroczysko Silińscy, to spolonizowana już nazwa miejscowości, od nazwiska Schlingen. Wspomnieć tu też trzeba, iż Olendrzy, po wygaśnięciu kontraktu, przenosząc się na nowe miejsce, „zabierali ze sobą” jego nazwę, a często dla odróżnienia, nowe miejsce osiedlenia poprzedzali przedrostkiem NEU. Stąd np. na Żuławach: Nowy Dwór Gdański, Nowy Staw itp., a na interesującym nas terenie np. Nowa Wieś (7 km od Silna) czy Nowy Świat (1 km).

Odrzucając jednak hipotezę o pochodzeniu nazwy Silno od spolonizowanego nazwiska Schlingen, nie należy z całą pewnością wywodzić jej od słowa „silny”, ale od staropolskiego słowa siedlno, czyli siodło, czyli osada. Od tego słowa tworzono dość często nazwy kulturowe np. Siedlina, Siedlno, które na skutek zlepku niewygodnych do wymówienia spółgłosek, upraszczano skracając je do Silna, Silno. Bardzo często podawana jest w nawiasach obok nazwy Silno, nazwa Knepawa, co może wiązać się z miejscowością Knipawa k/Tczewa. Być może to jest właśnie Schlingen, gdyż datowanie w tym przypadku byłoby trafne.

łąka z kwiatamiLiczne, zachowane kontrakty z lat 1682 – 1782 dotyczące Silna, pozwalają odtworzyć wygląd wsi i jej najbliższej okolicy. Była to wieś w typie ulicówki, rozlokowana nad samą Wisłą i taki układ zachował się do dziś. Grunty orne, łąki i pastwiska znajdowały się natomiast wśród lasów. We wsiach olenderskich każda zagroda wznosiła się zazwyczaj na sztucznie usypanym pagórku, zwanym terpem, a to dlatego, że zachowanie się nieuregulowanej rzeki było trudne do przewidzenia. W Silnie niestety nie zachowała się ani jedna oryginalna olenderska zagroda. Natomiast istnieje kilka pojedynczych domów kolonistów, charakteryzujących się połączeniem w jednym budynku części mieszkalnej i gospodarczej.

Koloniści „zza morza” przybywali na Pomorze Nadwiślańskie jeszcze w latach 20. i 30. XX wieku, zamieszkując wsie nadwiślańskie. Głównie pochodzili z Fryzji (Olendry) i Dolnych Niemiec. Posługiwali się wyłącznie językiem niemieckim, a jeśli chodzi o kwestie wyznaniowe, najliczniejsi byli protestanci, następnie mennonici i wreszcie katolicy. W latach międzywojennych obok mennonitów można było tu spotkać, w mniejszych grupach, przedstawicieli sekty kwakrów. Grupy kolonistów olenderskich, zachowujące początkowo znaczną odrębność etniczną, z czasem zaczęły ulegać germanizacji, by wreszcie ulec żywiołowi polskiemu i całkowicie się spolonizować.

W 1662 r. na skutek szybko rozwijającego się osadnictwa, zdecydowano się wydzielić ze starostwa w Kowalu, nową jednostkę administracyjną. Było nią starostwo złotoryjskie. W jego kluczu znalazły się wsie: Nowa Wieś i Krobia (zapewne i Silno). W wyniku I rozbioru Polski (13 września 1772 r.), starostwo złotoryjskie z Silnem, wcielono do zaboru pruskiego. Od 1772 r. tuż za Silnem, przebiegała granica, oddzielająca Hohenzollernowskie Prusy od Rzeczypospolitej. Na mapie z 1779 r. granica ta przebiega tuż za ostatnimi silnieńskimi zabudowaniami i polami do nich należącymi.

Od roku 1776 sytuacja polityczna znacznie się zmieniła. Fryderyk II, wobec nacisku Rosji, wyraził zgodę na wycofanie się z ziem polskich, zagarniętych ponad postanowienia traktatu rozbiorowego. Torunianie natychmiast wysłali odpowiednie pisma do głów trzech państw zaborczych, domagając się zwrotu dóbr ziemskich należących do miasta, a włączonych uprzednio w obręb zaboru pruskiego, teraz będących poza jego granicami. Zabiegi te okazały się dla Torunia nieskuteczne, gdyż co prawda wspólna komisja polsko-pruska, wytyczyła w drugiej połowie 1776 r. ostateczny przebieg granicy, która biegła całkowicie po rzece Drwęcy, jednak Toruniowi zwrócono tylko wsie Łysomice i Lulkowo.

Tak, więc Silno, Grabowiec, Złotoria i Lubicz znalazły się w Polsce. Ślady poprzedniej granicy są w wielu miejscach dobrze zachowane. W Silnie można zobaczyć na tzw. „puszakowskim polu” dawny kamień graniczny, również tam, gdzie mieszka obecnie p. Zarembski, leży porośnięty mchami i porostami kamień - relikt granicy. Również w pobliżu jeziora w Dzikowie, biegnie rów, który był wyznacznikiem granicy. Najlepiej pas graniczny zachował się w odległości 5,4 km od kościoła w Grabowcu na drodze Toruń-Osiek n/Wisłą, w postaci płytkiego rowu z lewej strony i szerokiego duktu z prawej strony drogi.

Zaraz po traktacie rozbiorowym, zaborca przeprowadził szczegółową inwentaryzację zajętych dóbr, w tym i Silna. W latach 1775 - 1789 w Silnie było 14 domów. Zaraz po „powrocie” granicy na Drwęcę, zawarto 18 marca 1775 r. traktat handlowy między Prusami i Królestwem; otworzono drugi urząd celny w Lubiczu (pruski), po istniejącym już i spełniającym należycie swą rolę urzędzie w Krobi (polskim). Tak więc zaistnienie dwu urzędów celnych, pobierających dwukrotnie cło, znacznie zmniejszyło opłacalność handlu Silna z Toruniem, który był dla wsi wielkim rynkiem zbytu. W owym czasie ludność Silna trudniła się tylko rybołówstwem i rolnictwem, choć wśród rybaków znajdowali się flisacy i szyprowie.

krzyżolecNaprzeciw Silna, po drugiej stronie Wisły, tam gdzie wpada do niej Tążyna, stał pod koniec XIX w. czerwony krzyż. Wyznaczał on granicę rosyjsko-pruską i był symbolem postanowień Kongresu Wiedeńskiego z 1815 r. Po stronie Silna podobną rolę spełniała wieża informacyjna, posadowiona na niezalesionym, najwyższym wzniesieniu w okolicy (58,6 m), a zwana przez okoliczną ludność Krzyżolcem. Budowali ją, jak również brukowaną drogę dojazdową, jeńcy francuscy, w czasie I wojny światowej.

Dziś pozostał po wieży jedynie betonowy cokół o wymiarach 140x140 cm, ze sterczącymi, odciętymi i zardzewiałymi fragmentami kątowników. Dopóki wieża istniała, była najważniejszym punktem Silna, bo spełniała kilka nader istotnych zadań. Informowała, przede wszystkim o zbliżaniu się do granicy rosyjsko-pruskiej. Po zawieszonych na jej ramionach metalowych koszach, różnej wielkości i kształtu, orientowano się w stanie poziomu Wisły.

Trójkątne kosze w ilości od 1 do 3, wieszano zimą na znak zamknięcia sezonu nawigacyjnego. Jeden kosz oznaczał moment ruszenia lodów lub zbliżanie się kry. Dwa kosze wieszano, gdy żywioł dochodził do stanu alarmowego. Przesilenie, czyli minięcie niebezpieczeństwa, oznaczano trzema trójkątnymi koszami. W lato obowiązywał okrągły kształt kosza i dotyczył stanu wód, głównie informacji o powodzi. Inną, nie mniej ważną rolą wieży było – używając dzisiejszej terminologii – roztaczanie nad Silnem parasola przeciwpiorunowego. Stojąc na najwyższym w okolicy wzniesieniu i mając znaczną wysokość, będąc do tego konstrukcją metalową, „zbierała” wieża, w sposób bardzo skuteczny pioruny, ochraniając w ten sposób całą wieś.

Spełniał Krzyżolec również funkcję ekonomiczną, dając zatrudnienie „kępowemu” – tak bowiem nazywał się pracownik zajmujący się sygnalizacją. Winien to być człowiek nader obowiązkowy, akuratny i punktualny, jako że musiał codziennie odczytywać na wodowskazach stan poziomu Wisły. Gdy rzeka „trzymała się koryta” spoglądał tylko na betonowy cokół z podziałką, stojący kilka metrów od brzegu, w nurcie rzeki. Inaczej było w czasie powodzi, gdy woda podchodziła pod specjalnie wybudowane „schodki”, które w odpowiedni sposób wycechowane, informowały o stanie wody w rzece. Po odczytaniu stanu poziomu rzeki, „kępowy” udawał się pod Krzyżolec i wywieszał na nim odpowiednie znaki. Następnie wypływał łódką na Wisłę i na swoim odcinku, w odpowiednich miejscach rozstawiał tzw. bekany. Był to rodzaj pływających boi, które informowały o głębokości rzeki w danym miejscu.

Czasy świetności Krzyżolca przypadają na okres międzywojenny, gdy Zarząd Dróg Wodnych zatrudniał jeszcze kępowego. Po wojnie nadal wieszano kosze, lecz w związku z rozwojem radia i odchodzeniem od transportu rzecznego, ręczna sygnalizacja straciła rację bytu. W latach 60-tych wieża została pocięta i złomowana, a wzgórze zalesione.

W okresie międzywojennym sytuacja ekonomiczna Silna nie odbiegała w znaczący sposób od ogólnego położenia gospodarczego wsi o podobnym charakterze i strukturze na terenie województwa pomorskiego. Było Silno przez cały okres międzywojenny w znaczącym stopniu niemieckie, ewangelickie. W Grabowcu istniał kościół ewangelicki, a cmentarz, na którym chowano mieszkańców Silna, usytuowany był po lewej stronie drogi z Torunia do Osieka n/Wisłą. Mimo opłakanego stanu w jakim się dziś znajduje, widoczne jest wyraźnie rozplanowanie alejek i resztki nagrobków z zachowanymi niemieckimi napisami.

Wkrótce po wybuchu II wojny światowej, 17 września 1939 r., miejscowi Niemcy z Hermanem Rahnem i Heinrychem Molzanem na czele, dokonali aresztowań wśród mieszkańców Silna i okolicznych wsi. Odstawiono ich na „przesłuchanie” do Fortu VII, skąd po miesiącu 16 października wywieziono ich na Barbarkę i rozstrzelano.

Na niewielkim pagórku w północnej części Silna, znajduje się tzw. cmentarz topielców. Mówi się, że powstał on na skutek chowania tu ciał wyłowionych z Wisły. Bieda panująca w Kongresówce miała powodować, że wiele chłopskich rodzin, których nie stać było na należyty pochówek najbliższych „spławiało” ciała swych zmarłych z nurtem rzeki. Prusacy w obawie przed epidemią, nakazali wyławiać je i grzebać w pobliskim lesie. Do dziś widoczne są zarysy piaskowych grobów, ułożonych w idealnym porządku. Na cmentarzu tym stoi jeden pomnik, ustawiony za czasów PRL-u, a dotyczący (wg. tablicy) zbrodni Niemców na Polakach.