Świat zwierzęcy w wierzeniach ludowych

Słowo Pomorskie z dn. 16.09.1928 r.

Wśród naszego ludu przetrwało po dziś dzień sporo wierzeń i przesądów — rezultat zżycia się człowieka z przyrodą.

Wierzenia wykazują często wiele cech wspólnych wielu narodom, jak to wielokrotnie stwierdza etnografia. O ile świat nadzmysłowy w wierzeniach ludowych jest przeważnie wytworem fantazji lub skojarzenia pewnych rozumowań, to już np. medycyna ludowa i pewne zwyczaje w życiu codziennem mogą w pewnej mierze uchodzić za owoc doświadczenia, zaobserwowania itp. „W pewnej mierze”, — gdyż i te dziedziny obejmują tyle niezrozumiałych i często bezsensownych praktyk, zwanych gusłami, iż uważać ich za rezultat doświadczenia życiowego niepodobna.

Na wytworzenie się wierzeń, przesądów i praktyk wpłynęła i ciągle wpływa przyroda, otoczenie człowieka. W otoczeniu jego zaś od najdawniejszych epok znajdował się świat zwierzęcy, który nań najsilniej działał: niepokojąco lub łagodząco. Dzięki niemu mógł był człowiek rozwijać swoją kulturę, własny rozum, który w pierwotnych czasach był tylko przeciętnym mózgiem w znaczeniu fizjologicznem i z instynktem wielu gatunków zwierząt nie mógł iść w zawody.

portret koniaNic też dziwnego, że niektóre zwierzęta uważał i czcił jako istoty od siebie doskonalsze, zostające pod specjalną opieką przyrody, bogów, nierzadko upatrywał w nich inkarnacje bogów dobrych lub złych. Od zwierząt nauczył się korzystać ze świata roślinnego, zarówno brać żywność, jak w razie potrzeby środki lecznicze.

A jeżeli słaba roślina, zjadana, deptana przez zwierzęta przywraca człowiekowi zdrowie, to o ileż w większym stopniu właściwości lecznicze mieć mogą same zwierzęta i poszczególne organa tychże.

Wierzenia wytworzone przed tysiącami lat trwają na ogół po dzień dzisiejszy, tkwią głęboko w umysłowości ludu, lub drzemią przyduszone późniejszemu poglądami i zapatrywaniami, przeważnie z zewnątrz narzuconemi.

Okolice, oddalone od kulturalniejszych ośrodków, przechowują dotychczas bardzo wiele dawnych wierzeń i poglądów. Spotkać się z niemi można i zaobserwować w odludnych wioskach gorczańskich i pienińskich, gdzie język miejscowy pozostał wstecz za literackim conajmniej o jeden wiek, kultura materjalna o pół wieku, duchowa zaś tkwi częstokroć jeszcze w średniowieczu.

kot w trawieTu to jeszcze po starodawnemu diabeł w różnych postaciach ludzi prześladuje, ukazując się jako czarny koń, pies, kot lub ptak lelek. Śmierć w postaci białego kota lub jako kościotrup białą okryty płachtą gasi żywot ludzki wśród wycia psów, huczenia sowy i krakania wron (...)

Na jaja i na pisklęta niektórych ptaków, więcej Bogu miłych, np. skowronka, słowika, czyża, drozda, sikorkę, szczygła itp. czyha specjalny duch, zwany nocnicą, pozostający w stałym kontakcie z szatanem. Znalazłszy więc gniazdo ptasie, nie powinno się o tem przed kimkolwiek i w jakiejkolwiek formie wspominać, bo djabeł, usłyszawszy taką wiadomość, nie omieszka zakomunikować ją nocnicy, a ta w nocy przybierze postać ogromnego robaka lub gada i wypije w gnieździe jaja, zadusi i pożre pisklęta.

Obok wierzeń w ściślejszy związek niektórych zwierząt z demonami, mamy do czynienia z niektóremi gusłami i wróżbami, w których niektórzy przedstawiciele fauny ważną odgrywają role.

Konie, które przywiozły księdza do chorego, są przedmiotem bacznej obserwacji; gdy parskają („iarkają”), chory wyzdrowieje („obacy się”), zaś gdy nogą grzebią, wskazują rychłe zajęcie dla grabarza.

Obecne życzenie przy kichaniu — „na zdrowie!” — jest nowszego pochodzenia; dawniejsze było szczegółowsze i brzmiało: „Na psa uroki, na kota suchoty” — kichanie bowiem „w złej godzinie” najczęściej poprzedzało jedno z tych strasznych przejść.

Kiedy dziecko zaczyna tracić zęby mleczne, broń Boże wyrzucić je lekkomyślnie, lecz trzeba wstecz poza siebie wyrzucić je za piec ze słowami: „Naści mysko słąmiene, a dej mi kościene”; wówczas zęby następne będą tak silne, ostre i trwałe, jak zęby myszy.

Podobnie ostrożnym należy być przy usuwaniu obciętych włosów. Trzeba mianowicie uważać, by ich ptak nie użył do swego gniazda, wówczas właściciel włosów cierpiałby na długotrwałe bóle głowy, a co gorsze, nabawiłby się dla odrośniętych włosów kołtuna.

czarna kuraPo zachodzie słońca nie powinno się bezwarunkowo nikomu jaj sprzedawać ani pożyczać, bo kury „odlisyłyby się” od gniazda, nie chciałyby już więcej jaj znosić, tłukłyby się, nie mogąc znaleźć miejsca.

O ile ktoś chowa w mieszkalnej izbie króliki, pozbywa się ich skwapliwie w okresie spodziewania się przybycia na świat nowego członka rodziny. Gdyby bowiem kobieta w odmiennym stanie spojrzała nagle na króliki, urodzi się z rozciętą („zajęczą”) wargą — objaw tak często we wsiach spotykany.

Wrony — prócz tego, co o nich wyżej powiedziano — mają dar jasnowidzenia. Przewidują, a nawet sprowadzają nieszczęście dla danej rodziny i wówczas obsiadają płot przed chatą, głośno kracząc. Ażeby zapowiedź złej przygody zneutralizować, należy wrony spędzić, równocześnie wstecz się odwróciwszy i głowę przechyliwszy, trzykrotnie w ich kierunku plunąć. O wróżeniu przez wrony dłuższej słoty lub obfitego śniegu rzecz powszechnie znana i uznawana. W takim razie obsiadają wysoko drzewa, kraczą i spoglądają na północ.

O dłuższym deszczu prorokują również pchły większą niż przeciętną ruchliwością i kąśliwością zwłaszcza po nogach.

Niektóre zwierzęta odznaczają się niezwykłym darem spostrzegawczości i instynktu nie tylko we własnej sprawie. Małpa i niedźwiedź poznają z dala dziewczynę upadłą i natychmiast ją atakują; daje się to zwykle zaobserwować „na pokazyjach” czyli w cyrku lub w wędrownej menażerji.

Jaszczurki wyczuwają obecność jadowitego węża na odległość „siedmiu pacierzy” tj. mniej więcej 1,5 km. Doświadczył na sobie tego za naszych pradziadków bakałarz krościeńskiej szkoły, gdy bowiem w czasie przechadzki do lasu zasnął pod drzewem i zbliżała się doń żmija, poczciwa jaszczurka przybiegła do śpiącego i tak długo i energicznie łaskotała go popod nos ogonem, iż się obudził i miał czas się obronić. Owemu, szeroko znanemu zdarzeniu zawdzięcza to zwierzątko swą nietykalność u górali.

Bocian wraz ze swem gniazdem jest również nietykalny, lecz z nie bardzo ładnego powodu. Ma się ponoś mścić i bawić w podpalacza na swym niszczycielu. Gdy syn Zązla w Dębnie obrzucił gniazdo bocianie kamieniami i jedno pisklę zabił, bocian przyniósł z „watry” płonącą „głownię”, rzucił ją na stodołę ojca psotnika i całe gospodarstwo tym sposobem puścił z dymem  (...)

mrówkaWąż i mrówka nabierają z wiekiem cennych właściwości. Mrówka, gdy dojdzie do siedmiu lat życia i przez cały ten okres nie ugryzie dziecięcia, nie mającego roku, otrzymuje skrzydła i uskrzydlona żyć będzie siedm razy po siedm lat czyli czterdzieści dziewięć. Jeżeli wąż dożyje stu lat wieku i nie przestraszy ani razu kobiety w drugiej połowie okresu brzemienności, otrzymuje wówczas czerwony, jak u koguta grzebień na głowie, stając się tym sposobem królem wężów na tak wielkiej przestrzeni, aż gdzie znów znajdzie się podobny staruszek.

Jako taki wydaje w razie potrzeby przeciągły i donośny syk, przypominający poniekąd gwizd, a którykolwiek wąż go usłyszy, ma bezzwłocznie do swego monarchy pospieszać. Przed człowiekiem, któryby grzebień ten zdobył, wszystkie podziemne skarby stałyby otworem. Zdarzyć się to zaś może stosunkowo nietrudno — i nawet się zdarzyło w Hubie, — gdyż w czasie corocznego zrzucania skóry pozbywa się starowina także grzebienia i musi czekać na wyrośnięcie nowego. Stary grzebień składa w pobliżu mrowiska, by go owady te zniszczyły (ma ponoć okropnie śmierdzieć). Wiedząc o miejscu pobytu króla wężów, należy go śledzić tak długo, dopóki się nie doczeka rzeczonej sposobności.

młody zaskroniecSkóra węża, a zwłaszcza jego sadło, odgrywają w medycynie ludowej ogromną rolę zarówno na zewnętrzne rany, jak na najcięższe dolegliwości wewnętrzne. Sadło wytapiają tym sposobem, iż złapanego w rozszczepiony kij węża żywcem przypiekają nad ogniskiem, a kapiący tłuszcz spada do naczynia...

Ukąszenie żmii jest straszne, a siła jadu tak wielka, iż gdyby wąż, leszczynowym kijem bity, ów kij zdołał ukąsić, jad przejdzie rdzeniem leszczyny do ręki. W razie ukąszenia należy ranę obłożyć żywemi żabami, które mają tę właściwość, iż jad przechodzi w ich ciało.

Przy sposobności mowy o wężu warto dodać, iż w spiskiej Leśnicy (na pograniczu Szczawnicy) żył przed kilkudziesięciu laty znany w szerokiej okolicy czarownik Barnaś, uważany za najlepszego ze współczesnych z tego powodu, iż posiadał — jak sam głosił (i dawano mu wiarę) — cząstkę „lenia” z potwornej wielkości węża tego samego, który Ewę w raju skusił, który był następnie przez Mojżesza na pustyni wywieszony, w końcu przez Matkę Boską starty; skórę zdarł zeń św. Łukasz, od którego po śmierci zdobyli ją czarownicy żydowscy i ci jej kawałki jako najdroższy skarb swym następcom przekazują.

Medycyna ludowa korzysta w swoich poczynaniach z pewnych części niektórych zwierząt. Gotowana wątroba barania uważana jest za najskuteczniejszy środek przeciw tzw. kurzej ślepocie u ludzi, a smocza kość przeciw chorobie św. Walentego czyli epilepsji. Owa smocza kość to są — jak się pokazało — szczątki szkieletu niedźwiedzia jaskiniowego, znachodzone w dużej ilości w haligowlecklch grotach. Przez długi czas miejsce dobywania owej kości było trzymane przez czarowników i baców w wielkiej tajemnicy, dopóki się nie wygadał po pijanemu baca z Łąkcicy (Krościenko), Kuba „świdrowaty”.

W razie pokąsania przez psa zawija się rany sierścią tegoż samego psa, którą za wszelką cenę należy zdobyć, w przeciwnym bowiem razie będzie rana bardzo długo ropieć („jedzić się”) i gotowe nastąpić różne komplikacje.

Na zatrucie alkoholem znakomicie działa wlewany bezpośrednio mocz jałówki, w ostateczności nawet ludzki.

Wreszcie w czarach ze świata fauny odgrywają rolę oprócz wspomnianej smoczej kości także: psia noga (koniec odnóża), szkielet nietoperza, żaby, pióra z czuba puchacza, starte na proszek „łożysko” świni i wiele innych, o czem przeciętni górale nie wiedzą.

Możnaby podać cały szereg dalszych szczegółów z odnośnych wierzeń ludowych (np. mowa zwierząt), niektóre jednak z powodu drastyczności nadają się jedynie do specjalnej publikacji etnograficznej.