Szary, kosmaty diabeł

Zebrał: Michał Chomiuk

Zośka właśnie skończyła doić krowę. Wlała mleko z wiadra do bańki i wstawiła do zimnej wody na noc. Od zachodu nadciągała burza, którą zapowiadał dość silny wiatr. Zmęczona po całym dniu pracy szybko skierowała się do chałupy by legnąć spać.

Duży i tłusty pająk krzyżak tkwił nieruchomo w swej sieci rozpiętej pomiędzy okiennicą, a ściana drewnianego ganka. Śliczna, szaro-czerwonej barwy ćma wstęgówka wleciała do środka i łopotała o szybę skrzydłami bezradnie. Zośka wtoczyła się do chałupy. Ukrajała sobie kawał chleba, nalała mleka do garnuszka i rozpoczęła wieczerzę. Chleb ginie w rumianej gębie Zośki kawałami. Dziewucha mlaska, oblizuje się i popija ciepłym mlekiem.

Za oknem pierwsze błyskawice poczęły rozświetlać czerń mroku. Lunęło jak z cebra. Gęste, rzęsiste strugi poiły spragnioną i umęczoną Matkę Ziemię, dawały jej sił, by mogła rodzić i karmić swe dzieci. Grzmot za grzmotem czyniły straszny huk i hałas w całej okolicy.

Zośka skończyła kolację. Myśli wstać od stoła, gdy tu nagle:
Stuk, stuk - słychać w ganku - coś uderza w drzwi. Coś się dobija. Stuk, stuk - coraz głośniej i śmielej. Zośka myśląc, że to jaki człek przez burzę przygnany tu się przyczłapał, ruszyła ku drzwiom, by je otworzyć. Otwiera je i o mały włos nie mdleje. Oto stoi przed nią u drzwi, szara, kudłata pokraka z rogami jak u krowy, z ogonem i na dwóch racicach krowich. Stoi tak przed progiem, gębę rozdziawia, przekrzywia. Śmieje się, ogonem merda i z nogi na nogę przestępuje.

Zlękła się Zośka szalenie, drzwiami trzasnęła. Stoi i tchu złapać nie może. Zdrowaśki szepce, jedna za drugą, a pioruny grają naokoło, jakby się wrota piekielne z trzaskiem roztwierały. Zebrała się w końcu dziewczyna na odwagę, za klamkę szarpnęła i stanęła w otwartej sieni. Ale diabeł się już widać wyniósł, bo sień była puściutka, cicha i spokojna, jakby nigdy nic się nie stało.

Opowieści zebrane w terenie, w okolicach Michowa, powiat lubartowski, przekaz ustny. Wydane w książce "Dziwy spod strzechy i wierzbowej dziupli".