Turystyka i wędrowanie

Janusz Korbel

Krytyk cywilizacji ponowoczesnej Zygmunt Bauman opisuje człowieka-turystę. Nie chodzi mu wszakże o członka Polskiego Towarzystwa Turystyczno Krajoznawczego, lecz o dość bogatego przedstawiciela klasy średniej, który z wyboru uprawia turystykę życiową.

Zainspirowany tym opisem typologicznym spróbowałem rozszerzyć go do trzech podgatunków. Człowiek turysta uprawia swoją życiową turystykę nie dlatego, że musi lecz, że może. Stać go na to. Wciąż zmienia miejsca, ludzi, otoczenie, pracę. Podobno przeciętny Amerykanin zmienia miejsce zamieszkania trzy razy w okresie swojego życia. Jest więc urodzonym turystą. Nie wystarczy mu pierwszy, a nawet drugi dom - musi przenieść się jeszcze do trzeciego. Robi tak w nieustannym pościgu za wzrostem dochodów, nowymi przyjemnościami, satysfakcją i po prostu dla zaspokojenia żądań stawianych przez "ego".

Turysta jest poniekąd produktem reklamy i mechanizmów rynku. Cechuje go niewielka lojalność, płytkie związki. Jego życie składa się z epizodów, które z satysfakcją kolekcjonuje. Bez skrupułów potrafi opuszczać miejsca, które już wykorzystał lub wyeksploatował, bo w ofertach reklamowych zawsze znajduje coś nowego, bardziej atrakcyjnego. O to właśnie chodzi, by trwał wzrost i rozwój. Chociaż bywa atrakcyjnym towarzysko kolegą lub atrakcyjną towarzysko koleżanką, to szybko sam staje się towarem, a nawet bardziej opakowaniem towaru pozbawionym wnętrza, ponieważ podlega ekologicznej zasadzie, że udomawiający sam przejmuje cechy gatunku udomawianego. Wszystko jest ze sobą powiązane i wszelkie związki, w które wchodzimy pozostawiają w nas niezmywalne ślady. Turysta sam staje się pionkiem w grze rynku, który mu tę turystykę zapewnia. Turysta rzadko zauważa, że na swoich szlakach spotyka także włóczęgów.

płot plecionyWłóczęga - w przeciwieństwie do turysty to ktoś, kto nie z wyboru lecz z konieczności wyruszył w podróż. Ktoś, kto został skądś wyrzucony. Włóczęga musi iść, bo nigdzie nie ma swojego miejsca i wszędzie bywa wyrzucany. Włóczęga nie jest idealistą - wolałby być turystą, ale nigdy nim nie zostanie, bo turyści bezwzględnie bronią swojej twierdzy posiadania. Sporadycznie włóczęgą może zostać turysta, który wpadł w jakiś nałóg i przestał być atrakcyjny dla innych turystów (turyści są bezwzględni w dobieraniu sobie towarzystwa).

Bardzo rzadko na drodze można spotkać jeszcze trzeci typ: wędrowca. Dzisiaj jest to gatunek wymierający. Wędrowiec udaje się w drogę, by osiągnąć cel, choć już sama droga może być dla niego celem. Wędrowiec wie, że wędrówka wymaga rezygnacji. Nie można iść daleko niosąc ze sobą zbyt wiele bagażu. Wędrowiec chce iść konkretną drogą, a to wymaga rezygnacji. Musi wybierać. Musi też być odważny, bo każda rezygnacja z czegoś, co oferuje Towarzystwo Turystyczne wymaga odwagi. Wędrowiec wie jednak, że tylko świadectwo odwagi zyskuje szacunek. Wędrowanie, w przeciwieństwie do turystyki, jest bardzo tanie! Można je odbywać nawet nie ruszając się z miejsca. Wymaga jednak cech niepopularnych w świecie turystyki, mianowicie skupienia i oddania drodze. W przeciwieństwie do turystyki wędrowanie owocuje głębokimi związkami. Wędrowca łatwo rozpoznać po tym, że jest wiarygodny i nie goni za różnościami. Wie dobrze, że wędrowanie nie musi się wiązać z opuszczaniem miejsca, natomiast zawsze wiąże się ze świadomym podejmowaniem wyborów. Wędrowiec dobrze wie, że każdy wybór spowoduje lawinę skutków, które w najgorszym wypadku mogą doszczętnie przegrodzić drogę.

Tymczasem turysta sączy drinka Krwawa Mary w tawernie na szczycie Mt Ecstasy i budzi zazdrość włóczęgi, który płochliwie zagląda przez okno.

Janusz Korbel
www.tok.most.org.pl