Wieś - gdzie to jest?

"Jak miastowy Jaś wyobraża sobie wieś" - Tamara Chorążyczewska

Urodziłam się w środku miasta. Jestem miastową dziewuchą. Mam dzieci, które też urodziły się w mieście. Mój mąż pochodzi z innego miasta. Jesteśmy mieszczuchami.

Może właśnie dlatego tak marzymy o życiu na wsi? Gdzie jest ta wieś? Jak wyobrażam sobie to wymarzone miejsce na resztę życia? Na czym polega to „niemiejskie” życie? Odpowiem troszkę, w stylu „Jak to wyobraża sobie mały Jaś”. Może będzie w tej opowieści dużo naiwności. Może stanie się ona iskrą do dyskusji o mitach i prawdach dotyczących wsi?

Wieś - gdzie to jest?

Wieś (łac. pagus) - jednostka osadnicza o zwartej lub rozproszonej zabudowie i istniejących funkcjach rolniczych lub związanych z nimi usługowych lub turystycznych, nieposiadająca praw miejskich lub statusu miasta (art. 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 2003 o urzędowych nazwach miejscowości i obiektów fizjograficznych).

Liczba polskich wsi wynosi 42 835, a wraz z podległymi im koloniami, przysiółkami i osadami 56 537 (http://pl.wikipedia.org/wiki/Wieś)

Oj, chciałabym zamieszkać choćby w jednej z tych ostatnich 7 z 56 537 polskich wsi. Dlaczego? Może tak jak mieszkaniec pustyni marzy o kraju śniegów, ja marzę o innym życiu? Ale na czym polega ta "inność"?

 Na czym polega wieś?

Wieś polega na:

koza karmiąca młodeWłasnym miejscu pod niebem.
Tu mogę wyjść przed swój dom, usiąść na własnej ławce.
Widzeniu horyzontu.
Byciu blisko natury. Chcę widzieć jak wędruje słońce i z tą wędrówką organizować swój roboczy dzień.
Dostrzeganiu kolejności pór roku i pór życia.
Odczytywaniu przyrody.
Byciu osobą, nie - trybikiem w wielkiej rozpędzonej maszynce miasta. Życiu wolniej.

Kiedy rozmawiałam z przyjaciółmi o tych cechach mojej wymarzonej wsi, rozumieli mnie bez słów. Są moimi przyjaciółmi. Kiedy mówiłam o moich wizjach obcym, śmiali się z mojego, nieco infantylnego obrazu "innego świata".
- To jakaś poezja, nie fakty.
Nie zgadzam się. Bywam na wsi. Jeżdżę tam na wakacje.

Wiejski dzień

wiejski płot drewnianyPracuję i pomagam moim gospodarzom. Wstajemy rano i nie włączamy natychmiast telewizora. Znacznie bardziej interesuje nas, czy nocna burza nie zniszczyła sadu. Widzę jak zmienia się pogoda, jak mija czas i pogoda.

Gdy chcę odpocząć od ludzi i zajęć idę na spacer. Las i horyzont czekają na mnie nie dalej niż 10 minut drogi, na piechotę. Nie jestem sama - idzie ze mną pies i kot. Cały dzień zwierzaki są koło mnie. Nie włażą na stół, nie płaczą, bo tak chciałyby wyjść na dwór. ( Na tym mija im dzień w mieście. Osładzają nam nasze miejskie życie, są najedzone, bezpieczne i ...smutne.)

Pracujemy to pod wiatą stodoły, gdy pali słońce, lub pada deszcz, to ( pod wieczór) w miłym ciepełku chylącego się słońca. Jesteśmy zależni od słońca. Tak jak drzewa i cała natura. Prawie cały nasz dzień spędzamy poza domem. - Dom to idealne miejsce na gotowanie i odpoczynek nocny. Dom jest też ochroną przed niespokojną pogodą.

Lubię patrzeć na świat po deszczu. Jeszcze jest w locie ostatnia kropla, a już ludzie wylegają ze swoich domów. W kaloszach brodzą po błocie, komentują z przechodzącym sąsiadem obfitość lub pozoranctwo opadu. Wracają do przerwanych przez naturę zajęć wokół domu. Tych zajęć jest nieskończona rzeka. Nie ma czasu na depresje. Jest czas na refleksje, wieczorem, przy ognisku. Nie ma czasu na fanaberie, jakim jest na przykład wymyślne gotowanie. Gotowanie i jedzenie jest prostą potrzebną czynnością, nie sposobem na zabijanie nudy. A potem przychodzi sen, zdrowy, zmęczony.

portret psaNiedziela jest świętem. Wiara jest ważna, daje sens i poczucie bezpieczeństwa. Wyjazd do miasta też jest świętem - rzadkim, innym dniem. Jedziemy celowo - do teatru, do kina, na większe zakupy. I spełnieni szybciutko, z bólem głowy od hałasu i spalin wracamy z powrotem. Siadamy przed domem w chłodzie wieczora, z kubkiem "herbaty z prądem" i gapimy się w gwiazdy. - W mieście to jakoś gwiazd nie ma - smuci się mój wujek, astronom amator. W mieście nie ma także mnie, ani cioci Zosi, co pięknie śpiewa, ani Janka, co świetnie tańczy, ani nawet Kulikowskiego, co został sołtysem, bardzo słusznie, bo dobry z niego gospodarz. W mieście on wcale nie jest dobrym gospodarzem. Jest jednym z tysiąca.

Przestrogi

- Nawet nie wiesz jak nudna jest zima na wsi - przestrzega mnie koleżanka, która wie. A ja nie wiem. Ale i nie rozumiem. Dlatego nuda, że nie ma tych wszystkich zajęć wokół domu? To czas bycia w domu, który też nie musi być nudny. Najwyżej będzie taki jak życie w mieście - telewizja, seriale, wymyślne gotowanie, kontakty przez internet, robótki ręczne, odświeżanie garderoby, zmiana wystroju domu, długie Polaków rozmowy.

Przestróg jest wiele, ale te najważniejsze to: Nuda i Zimno.
Naprawdę?