Wolniej znaczy smaczniej

Anna Mróz

Pęd i pośpiech, gonitwa i wyścig. A do tego śmieciowe jedzenie bez smaku, połykane w biegu, na stojąco. Gnamy wszyscy, a przynajmniej większość z nas. Ci, co mieszkają w miastach mają to chyba we krwi. Wydaje się, że mieszkańcy wsi żyją spokojniej, ale czy na pewno?

Od kilku lat coraz modniejsza staje się odwrotna tendencja: zwolnij!, a dostrzeżesz otaczający cię świat.

Zaczęło się w Rzymie

Ruch Slow Food to dzisiaj prężnie działająca i liczna organizacja. Zrzesza ludzi myślących podobnie, sprzeciwiających się niezdrowemu jedzeniu, używaniu chemikaliów i nawozów w uprawie roślin i hodowli zwierząt, niepielęgnowaniu tradycji wyrobu pożywienia. Uogólniając, ruch sprzeciwia się żywności serwowanej w fast foodach. Powstał w Rzymie w latach 80. XX wieku w odpowiedzi na otwarcie nowej restauracji McDonald's w historycznym centrum miasta. Obecnie zrzesza kilkdziesiąt tysięcy ludzi na całym świecie. Organizacja wydaje książki o zdrowym żywieniu, turystyce i winiarstwie oraz magazyn „Slow".

A w Polsce....

świeże bułkiW Polsce pierwsze convivium, czyli slowfoodowa jednostka organizacyjna, powstało w Krakowie dopiero w 2002 roku. Przyłączyli się do niego ludzie „w podobny sposób potrzebujący przyjemności ze smakowania". Od tamtego czasu ruch zdobył wielu zwolenników. Powstały nawet całe społeczności, żyjące w zgodzie z naturą, wg idei Międzynarodowego Stowarzyszenia Cittaslow. Do organizacji dołączyło już 176 miast liczących do 50 tysięcy mieszkańców z 27 państw świata. W Polsce są to: Biskupiec, Bisztynek, Gołdap, Lidzbark Warmiński, Lubawa, Nowe Miasto Lubawskie, Olsztynek, Reszel, Ryn (województwo warmińsko-mazurskie) oraz Murowana Goślina (Wielkopolska). Wkrótce prawdopodobnie dołączą Dobre Miasto i Barczewo z Warmii. oraz Kalety (województwo śląskie) i Rejowiec Fabryczny (województwo lubelskie). Miasta te zwracają dużą uwagę na ochronę środowiska i dóbr kulturalnych oraz kulturę gościnności. Nie ma tam supermarketów oraz sieci fast foodów; z zamian można odnaleźć wyroby odradzającego się tradycyjnego rzemiosła i skosztować lokalnej żywności.

Każda ostatnia niedziela września jest Światową Niedzielą Cittaslow. W zrzeszonych miastach odbywają się wówczas pikniki, targi żywności, parady, wystawy, szkolenia i pokazy. Chodzi o przybliżenie i propagowanie zdrowego i, chyba, lepszego życia wg idei slow, dla dobra Ziemi - jej środowiska i jej mieszkańców.

Ochronić smak od zapomnienia

Sloow Food stworzył projekt nazwany Arką Smaku. Jest to program ochrony bioróżnorodności. W XX wieku bowiem w Europie wyginęło 75% produktów spożywczych, a w Ameryce aż 93%. Twórcy i działacze zamierzają opisać i ochronić zagrożone gatunki roślin, zwierząt i gotowych produktów spożywczych.

Na ochronną listę wpisano m.in.: wanilię z Madagaskaru, kury znoszące niebieskie jaja z Chile, śliwki slatko z Bośni i Hercegowiny, tybetański ser z mleka jaków czy ser cheddar z hrabstwa Somerset w Anglii. W Polsce chroni się czerwone krowy z Małopolski, będące pod opieką ojców cystersów ze Szczyrzyca, miody pitne Macieja Jarosa i bacowskie oscypki.

Projekt „Oscypek" i inne

oscypekOchrona znanego sera była pierwszym zadaniem polskiej organizacji. Projekt „Oscypek" zakończył się pełnym sukcesem. Dzięki wprowadzonym regulacjom prawnym podhalański ser jest legalnie sprzedawany w kraju i za granicą. Ponadto zaczęto popularyzować miody pitne, piwa niepasteryzowane, regionalne pieczywa i wędliny. Slow Food Polska organizuje akcję „Gęsina na św. Marcina", festiwal „Czas Dobrego Sera" oraz Festiwal Smaku w Grucznie. Coraz więcej gospodarstw i przetwórni zaczyna się podporządkowywać zasadom jakości. W Polsce działa już ponad 50 takich miejsc.

Slow Food Polska organizuje również Warsztaty Smaku, Wspólne Gotowanie i Ucztowanie oraz działania edukacyjne w szkołach. Aktywności te mają za zadanie nie tylko przybliżyć ludziom slowfoodowy sposób na życie, lecz także nauczyć ich jak żyć i odżywiać się zdrowo.

Idziemy na zakupy

kosz jabłekZdrowa żywność jest w Polsce coraz bardziej popularna. Można ją kupić w wielu delikatesach, sklepach z żywnością ekologiczną, na targach. Powstaje też coraz więcej sklepów internetowych, które gwarantują dostawy do domu. Dla amatorów takiego jedzenia czekają również producenci. Niejeden prowadzi sprzedaż wysyłkową.

Niestety ceny regionalnych, zdrowych i ekologicznych produktów są często znacznie wyższe niż żywności „zwykłej". Jest to zrozumiałe, bowiem producenci zwracają szczególną uwagę na ich jakość.

Wyjątkowe receptury

Niemal wszystkie produkty noszące znak firmowy organizacji Slow Food są wytwarzane wg unikalnych receptur lub dzięki tradycyjnym metodom. Takich produktów jest coraz więcej, o wszystkich można poczytać na stonie internetowej organizacji. Warto jednak wspomnieć o niektórych.

Naturalne soki z polskich owoców, wyciskane przez wiklinę produkuje firma Teso z Wielkopolski. Wyśmienite jest także piwo niepasteryzowane z browaru w Lwówku Śląskim czy dziewięcioletni miód od Macieja Jarosa.

Slow Food poleca mleko od krów rasy czerwonej, jaja kur zielononóżek kuropatwianych z Kurpii, ogórki kiszone z Narwiańskiego Parku Narodowego, kiszki kartoflane z Białostocczyzny, kiełbasę lisiecką S. Mądrego, chleby na zakwasie, bułki kukiełki, sery owcze, oleje, miody, powidła i wiele innych produktów.

Jedzenie sloowfoodowe jest wyjątkowe. Niektórzy mówią, że „jak sprzed wojny". Warto do niego wrócić, nie tylko z powodów zdrowotnych i ekologicznych, ale przede wszystkim z powodu jego niezapomnianego smaku.

 

Zaczerpnięto z: